IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 W budowie.

Go down 
AutorWiadomość
Mitchell

avatar

Liczba postów : 1
Wiek : 30

PisanieTemat: W budowie.   Sro Sie 28, 2013 5:35 pm

Świat realny

Imię i nazwisko: Mitchell Evans
Przezwisko: Szczerze nienawidzi, gdy ktoś wymyśla mu jakieś dodatkowe zwroty, ale nie raz spotkał się z Mit, Ev, Michelle albo Chell. Jednak nie gwarantuję, że zareaguje,gdy użyjesz któregoś z nich.
Płeć: Mimo pochodzenia imienia, to mężczyzna. Zapewniam.
Data urodzenia: 04.05.1987, czyli dwadzieścia sześć lat.
Grupa: Mieszkańcy
Ranga: Nauczyciel plastyki
Schorzenia/fobie/choroby:
- Brontofobia, jest to nieuzasadniony lęk przed burzą
- Hemofobia, czyli mdlenie na widok krwi, strzykawek oraz tym podobnych

Miejsce pobytu postaci: Miasto
Wygląd:
  Chell nie wyróżnia się z tłumu kompletnie niczym. Ot, taka zwykła, szara istotka, którą można by było pomylić z kimś innym. Gdyby nie jego charakter, to z pewnością by tak było. Chociaż nie. Jest taka pewna rzecz, przez którą można go odróżnić od reszty społeczeństwa. A cóż to jest? No, z pewnością jego wzrost. Jest strasznie niski, jak na chłopaka. Często spotyka dziewczyny o takich samych „wymiarach”, a nawet zdarzają się i wyższe. Ma straszne kompleksy na tym punkcie i nienawidzi, gdy ktoś wypomina mu jego brakujące centymetry. W taki sposób łatwo jest go wytrącić z równowagi, co niestety ludzie dookoła często wykorzystują. Naprawdę trudno jest sobie wyobrazić, jakie nie fajne uczucie wywołuje ciągłe, nieznaczne podnoszenie głowy do góry, w celu przyjrzenia się twarzy rozmówcy. Aktualnie jego wzrost wynosi 169cm i ma nadzieję, że podskoczy o jeszcze kilka centymetrów. Oczywiście zdarzają się także niżsi od niego, ale takie sytuacje są naprawdę jednym, wielkim wyjątkiem, a przynajmniej według Mitchella. No, ale dobrze. Zostawmy już jego wymiary w świętym spokoju. W końcu, to takie geny, prawda?
  Ogólnie Mitchell nie wygląda na tyle, ile w rzeczywistości ma lat. Raczej nie jest to spowodowane jego wzrostem, a takim typem urody. Często na przerwach w szkole, kiedy ten wówczas ma dyżur, nauczyciele mylą go z uczniem licealnym. A z tego powodu, że jest tam jeszcze "świeży", to zdarza się to często i gęsto. Nienawidzi takich pomyłek... Jest to kolejna rzecz, która wytrąca go z równowagi. Chociaż... może to i lepiej? W końcu, nie jedna dziewczyna mogłaby mu tego pozazdrościć, bo która nie chciałaby wyglądać młodziej, niż jej wiek na to wskazuje?
  Jeżeli chodzi o jego włosy, to te układają mu się tak, jak jemu poduszce się spodoba. Czasami stara się coś tam z nimi zrobić, ale bezskutecznie, co ostatecznie formuje wielki, czarny nieład na jego głowie. W zasadzie, to tylko grzywka jako tako wygląda, bo spływa mu równo po czole, przykrywając takiego samego koloru brwi. Zaraz pod nimi, co raczej jest normalne, znajdują się oczy w ciemnoniebieskim kolorze, prawie że granatowym, a przy gorszym świetle, czarnym. Dopiero w świetle słońca można zauważyć ich prawdziwą barwę, ale kto by na to zwracał uwagę? Zaraz pod lewym okiem, prawie że w jego kąciku, znajduje się czarny pieprzyk, których jest raczej niewiele na jego skórze. Znajdą się gdzieniegdzie na rękach oraz szyi, ale tak to można ich bezskutecznie szukać. Skoro jesteśmy już przy temacie rąk, to jego dłonie są chude, a palce długie i zręczne, dzięki czemu łatwiej mu grać na gitarze, na której od czasu do czasu lubi sobie pobrzdąkać. Nie są to jakieś najlepsze melodie, ale ujdą, może i nawet w tłumie.
  A co z jego strojem? Otóż jest on bardzo zróżnicowany. Czasami ubierze, od święta, jakąś białą koszulę, a do tego czarne spodnie, a czasami pojawi się w dosyć niechlujnym ubiorze, nawet i w pracy, którą wykonuje. Często na nogi zakłada jakieś tam jako tako pasujące do ubioru trampki, bo przecież tak najwygodniej. Jednak najczęściej pokazuje się światu w różnego koloru bluzkach z długimi rękawami, czasami zdarzy się z jakimś nadrukiem. Ubiera je nawet nie zwracając uwagi na porę roku czy nawet dnia. Najwyżej, gdy jest mu za gorąco, to rękawy podwija do łokci. Robi to też także po to, aby nie ubrudzić się podczas malowania, czy też przy wykonywaniu innej, brudzącej roboty. Jeżeli chodzi o to, jak chodzi po domu, to różnie to bywa. Najczęściej odziewa się w jakąś za dużą bluzkę na krótkim rękawie albo na ramkach. A to, czy pod to założy tylko majtki czy też dłuższe spodnie, to zależy od tego czy aktualnie ma gości. Nie wejdzie przecież do salonu po to, aby tyłkiem świecić przed znajomymi mu osobami.

Charakter:
  Zważając na to, że w nauczyciela bawi się od niedawna, nie wie jak radzić sobie z dzieciakami. Często jest nieporadny, jego lekcje są głośne i roześmiane. Czasami potrafi zrobić jakąś gafę na oczach uczniów, co wywołuje salwę śmiechu dookoła. Ale czy on się tym przejmuje? Raczej nie bardzo.
Historia:
  Jego historia jest długa i rozległa, ale postaram się ją skrócić do minimum. Zaczyna się ona w szpitalu, czego raczej nie trudno się domyślić. Wtedy na świat przyszedł Chell, ale zaraz po tym zmarła jego matka. Rodzice jeszcze nie zastanowili się wspólnie nad imieniem dla chłopczyka, więc cała ta odpowiedzialność spadła na jego ojca. Michael, bo tak miał na imię ojciec, wiedział, że jego żonie podobało się dziewczęce imię Michelle. No, ale nie mógł przecież nadać takiego imienia chłopakowi, więc wpadł na pomysł, żeby nazwać go dosyć podobnie. A jak? Oczywiście, że Mitchell. Prawda, że brzmi podobnie? Przez to Chell często słyszał różne formy dogryzania w jego stronę właśnie z tego powodu. On niezbyt się tym przejmował, a i nawet od czasu do czasu mówił o sobie w formie żeńskiej, co zostało mu do dzisiaj.
  Swój talent artystyczny rozwijał tylko i ze względu na matkę, która pragnęła, aby jej potomek był naprawdę kimś, a nie żeby skończył pod mostem, jak to w niektórych wypadkach bywa. Chodził na dodatkowe kółka w szkole, związane z tym tematem, uczestniczył w przeróżnych konkurach, w których czasami udawało mu się zająć jakieś tam miejsce albo wyróżnienia. Do dzisiaj posiada teczkę ze swoimi nagrodami, które zdobył.
  Tak naprawdę wszystko szło pięknie, dopóki jego ojciec nie zaczął sobie szukać nowej żony. Dla Mitchella było to tylko niepotrzebne tracenie czasu, bo i tak nie zaakceptowałby swojej nowej "matki". Starał się to tłumaczyć swojemu ojcu, ale bezskutecznie. W końcu doszło do tego, że znalazł sobie dosyć młodą kobietę imieniem Katherine. Znienawidził ją już na samym początku. Ona także miała pewne umiejętności związane z malarstwem, przez co Michael nie zwracał nawet najmniejszej uwagi na swojego syna, zachwycając się tylko i wyłącznie dziełami jego kobiety. Katherine postępowała tak samo. Nawet zaczęła wytykać mu błędy, które on popełniał w swoich, jeszcze, amatorskich rysunkach. Z czasem czuł się tak, jakby w ogóle nie należał do tej rodziny. Zaczęły się ciągłe przeprowadzki z miejsca w miejsce, z powodu zachcianek Katherine, przez co Chell nie miał żadnych przyjaciół. Ale kogo by to interesowało? Przecież on był tylko dzieckiem, które jeszcze nie miało prawa wyboru. Stał się totalnym outsiderem, ale pomimo tych wszystkich trudności, nadal rysował. Dla swojej prawdziwej matki, rzecz jasna. Z czasem Mitchell podrósł, ukończył szkołę i wreszcie mógł wyprowadzić się z miejsca, którego nazywał codzienną męczarnią. Jego umiejętności były już na całkiem dużym poziomie, więc postanowił, że zostanie nauczycielem plastyki. Dzięki temu dalej mógł się rozwijać, co właśnie planował. Razem z nową pracą doszła jego nowa osobowość. Nie był już narzekającym na wszystko, kapryśnym dzieckiem, a zupełnie nową osobą.

Pozostałe:
- Żeby życie miało smaczek raz dziewczyna, raz chłopaczek. Tego się trzymajmy, dobrze?
- Często określa swoich rozmówców jako Pan/Pani, niekoniecznie z powodu większego uczucia wobec tego kogoś.
- Czasami zdarza mu się mówić o sobie, jak o kobiecie. Stosuje to między innymi w momentach, gdy próbuje kogoś przedrzeźniać lub wytrącić z równowagi.
- W poszukiwaniu weny lubi bacznie obserwować niektóre osoby, rysując ich portrety. Nie myśl sobie, że wtedy ma jakąś obsesję na twoim punkcie, a zważając na jego wymogi, to są na to marne szanse.
- W wolnych chwilach brzdąka na gitarze. Dzięki temu ma dosyć zwinne palce. (If you know what i mean)
- Jego każde większe dzieło nie nosi nazwy, zamiast tego nadaje im imiona i traktuje niczym swoje dzieci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
W budowie.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Karty postaci-
Skocz do: