IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gabinet psychologa

Go down 
AutorWiadomość
Layla
Psycholog/Nikolas
avatar

Liczba postów : 10
Wiek : 30
Skąd : Tam, gdzie światło nie dochodzi~

PisanieTemat: Gabinet psychologa   Sro Sie 28, 2013 7:32 pm

Niewielkie pomieszczenie o bordowych ścianach, które, niestety, w niektórych miejscach poczuły na sobie ślizg cudzych paluchów, zostawiające po sobie tłusty ślad istniejący aż do dzisiaj. Podłoga wyłożona jest ciemnymi panelami, na których gdzieniegdzie można dopatrzyć się zarysowań od mebli bądź marszu osób, które znajdowały się w tym pokoju. Zarysowania takie niedawno zostały zasłonięte czarnym frędzlowatym dywanem, położonym na samym środku pokoju. Sam dywan szybko rzuca się w oczy, ponieważ wita nas na samo wejście. Ułożony pionowo przed drzwiami, wydaje się być rozciągnięty na cały pokój. Jednakże tak nie jest, ponieważ kończy się kilka kroków w lewo, aż do drewnianego biurka, oraz kilka kroków więcej w prawo, gdzie umiejscowione są dwa czarne fotele obłożone zamszem, a na nich dodatkowo przyjemne w dotyku niewielkie koce w kolorze karminowym. Między nimi postawiony jest również drewniany stolik, na którym znajduje się pudełko z chusteczkami higienicznymi oraz miska z ciastkami. Przy wspomnianym biurku stoi mała etażerka, służąca jako podstawka do czajnika elektronicznego. Tuż obok niej można zobaczyć dość wysoką szafkę, w której znajduje się kilka czystych kubków, trzy talerzyki, cztery paczuszki herbat o różnym smaku, słoiczek z kawą, niewielka ilość sztućców, ręczniki papierowe i większy plastikowy pojemnik, w którym można schować ciasto tak, aby nie zeschło. Na biurku, które stoi tuż przy tym, położony jest kubek z długopisami oraz ołówkami czy kredkami, dwa bloki techniczne położone na siebie, a na nich cienka zielona teczka z rysunkami dzieci. Kilka centymetrów od tego postawione są różne teczki z klamrami, w których wsadzone są informacje o dzieciach z domu dziecka. W meblu są również dwie szuflady, w których znajduje się zbyt wiele drobiazgów, aby wymieniać je po kolei, a pod nim mały czerwony śmietniczek. W dodatku po lewej stronie od biurka stoi dość wysoka półka, która wyłożona jest książkami o różnej tematyce; Pomieszczenie rozświetlają dwa okna. Jedno znajduje się za biurkiem, a drugie przy fotelach. Również rośliny się tam znajdą. Przy półce z książkami zwisa ze ściany długa paproć, a przy siedzeniach wysoki fikus w ceramicznej doniczce. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Layla
Psycholog/Nikolas
avatar

Liczba postów : 10
Wiek : 30
Skąd : Tam, gdzie światło nie dochodzi~

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   Pią Sie 30, 2013 2:09 pm

Aktualnie szła przez długi korytarz, prowadzący do jej gabinetu, w którym po raz kolejny będzie zmuszona czekać na kogokolwiek. Idąc, pozostawiała po sobie cichy odgłos obcasów, których dźwięk rozprzestrzeniał się po całym korytarzu przez całkowitą pustkę w tym miejscu. Była nieco zdyszana, ponieważ mało jej brakowało, a spóźniłaby się do pracy. Cóż, może oglądanie do pierwszej w nocy telewizji, popijając bliżej niezidentyfikowane soki, to był dość zły pomysł. Jak na osobę w jej wieku, powinna się tego domyślić, ale chęć gnicia przed ekranem była zbyt wielka. Sięgnęła po kluczyk, którym zręcznie i szybko otworzyła drzwi. A przynajmniej otworzyć spróbowała. Drzwi, mimo że otwarte, nieraz zatrzaskiwały się, przez co trzeba było użyć nieco więcej siły niż przy zwykłym otwieraniu. Zirytowana wszystkim dookoła, pchnęła je jeden raz, drugi, aż za trzecim razem, kiedy ze skrzypnięciem wreszcie się otworzyły. Weszła do środka, pozostawiając je otwarte, aby ktoś inny nie musiał się z nimi siłować. Tam z niewielkim hukiem położyła swoją torebkę na biurko, przewracając przy tym większość teczek. Przeklęła pod nosem, tracąc już resztki spokoju. Co jeszcze? Przygotowałeś dla mnie coś specjalnego, o Wielki? W końcu pochyliła się, aby podnieść rzeczy, które zsunęły się z biurka na ich właściwe miejsce. Westchnęła, przecierając oczy. Po tym rozejrzała się po pomieszczeniu, aby upewnić się, że w tym czasie nikt do niego nie wszedł, widząc, że już przyjechała. Na szczęście nikogo takiego nie zauważyła. Obeszła więc drewniany mebel dookoła, siadając na krześle przy nim i leniwie opierając się o niego łokciem. Ziewnęła przeciągle, nadal nie mogąc odepchnąć myśli o dalszym spaniu w ciepłym łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Crow
Monster
avatar

Liczba postów : 7
Wiek : 22
Skąd : Cholera ją tam wie.

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   Pią Sie 30, 2013 2:25 pm

Była tu od miesiąca. Dwa tygodnie dała sobie na zapoznanie terenu, kolejny tydzień na obserwację, kto tu jest górą, a kto plebsem totalnym. Nie zaznajomiła się ani z pierwszy, ani z drugim. Tu za wysoko, tam za nisko. Nie, ona potrzebowała czegoś innego. Osamotnienia na pustyni, ot co. Jeszcze tylko rok. Chyba. Już straciła rachubę, w którym domu dziecka w jakim wieku można się usamodzielnić. Cóż, mogła to zrobić równie dobrze wcześniej, ale za dużo roboty. A i oceny nie takie, jakie pewno by chcieli. No i... Nieważne.
Maszerowała pospiesznie przez korytarze budynku. Chwilę wcześniej oberwało jej się po raz pierwszy, bo nie mogła wręcz pohamować się, by nie zajrzeć pod spódniczkę jakiejś niby to samicy alfa. Taka niby z niej odważna panienka, a piszczała po tym, jakby ją Raven w twarz zdzieliła, pchnęła na ziemię i zaczęła depczeć jak po świeżo zakupionym dywaniku do kibla. Taki już ci los. Opiekunka oczywiście się wściekła. A to że panna Crow niewychowana, niewyżyta, nie zwraca uwagi na to, czy kogoś zaboli jej zachowanie, czy nie. No, nigdy nie obchodziło, więc dlaczego teraz miałoby zacząć? Zatrzymała się dwa metry od otwartych drzwi do gabinetu pani psycholog. Kazano jej tu przyjść. Pewno myślą, że jej to pomoże, naprawi, iż dzięki temu przejdzie na dobrą stronę mocy... Taki konwój. Sama Raven nie wierzyła, że jej zryty móżdżek da się kiedykolwiek poprawić. Ba, nie chciała tego nawet. Dobrze jej tak, jak jest.
Westchnąwszy sobie jeszcze pod nosem, w końcu zrobiła te trzy kroki i przekroczyła próg gabinetu. Nawet nie patrząc na kobietę od razu pomaszerowała do jednego z foteli, walnąwszy się tam, jakby była na własnym. Wtedy dopiero postanowiła spojrzeć na panią psycholog. Oj, chyba lekko dzisiaj nie będzie miała w pracy. Raven chwilę nań patrzyła, jakby poniekąd oceniała, czy warto tu zostawać, czy może lepiej wyjść i zamknąć się w pokoju, aż wreszcie postanowiła się odezwać.
- To tak, inni sądzą, że mam problemy, chociaż ja tak nie uważam, że jestem niekulturalna, niewyżyta seksualnie i znęcam się nad innym dziewczynami, bo są ładniejsze i im zazdroszczę. To ostatnie to już naprawdę brzmi absurdalnie, nawet w moich ustach - zaczęła pogadankę, kompletnie nie czekając na to, jak w ogóle zareaguje na nią pani psycholog. No, mogła już coś słyszeć o panience Crow to i owo, ale zapewne nie chciała wierzyć w te plotki wyssane z palca (prawdę raczej). Bywa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Layla
Psycholog/Nikolas
avatar

Liczba postów : 10
Wiek : 30
Skąd : Tam, gdzie światło nie dochodzi~

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   Pią Sie 30, 2013 2:59 pm

Opierając głowę o rękę, czuła, że zaczyna odlatywać w błogi sen. A co by się wtedy stało? Walnęłaby głową o biurko? Niezbyt pocieszające dla niej, ale na pewno komiczne dla pozostałych. To na pewno zmusiłoby ją do wstania i ogarnięcia się. Możliwe, że wszystko to wydarzyłoby się, gdyby w pewnym momencie nie usłyszała czyichś kroków. Nie podnosząc wzroku, czekała na następne postępki osoby, która postanowiła tu zawitać. Z własnej woli czy też nie. Często przychodzą tutaj dzieci, które albo poczuły się źle i chciały się komuś wyżalić, albo zostały tutaj po prostu posłane przez opiekunów. Choć częściej zdarzały się pierwsze wypadki, tych drugich też było niemało. Gdy w końcu dziewczyna postanowiła się odezwać, podniosła powoli na nią wzrok, przeczesując ręką grzywkę, która wchodziła jej do oczu. Słuchała wszystkiego z niewzruszoną miną, niemal nic nie słysząc, a kiedy miała wrażenie, że skończyła, podniosła swoje szanowne cztery litery, podeszła do szafki, która znajdowała się niemalże w jej zasięgu ręki i otworzyła ją, wyciągając dwa kubki rożnych kolorów. - Kawy? Ach... - zmierzyła ją wzrokiem od stóp do głów. - No tak... Herbaty? - Zapomniała, że nie ma do czynienia z "dorosłym". Choć zdarzały się wypadki, że również dzieci zażyczyły sobie kawy, aby poczuć się jak dorośli, to i tak jej później nie dopijały, pozostawiając prawie że pełny kubek. W tym momencie zachowała się tak, jakby nigdy jej nie usłyszała, zupełnie ignorując jej poprzednie słowa. Nie czekając na odpowiedź, włączyła czajnik, do którego przedtem została wlana woda. Z wczoraj, bodajże. Ale kto by się tym przejmował? Zdziwiło ją jednak to, że dziewczyna tak wyskoczyła z usprawiedliwianiem się. Ona sama ma swoje tempo, które jest zazwyczaj dosyć powolne. Nim zacznie z kimkolwiek rozmawiać, zaproponuje coś do picia, by móc rozpoznać osobę, która ją odwiedziła. Tak więc w czasie, kiedy woda się gotowała, kobieta oparła się o biurko, zerkając na dziewczynę. Trudno było nie zapamiętać tych zielonych włosów. Co prawda, czytała już jej dokumenty. O zachowaniu również słyszała, jednakże nie dziwiła się zbytnio, ponieważ słyszała o gorszych przypadkach. Zupełnie olewając jej obecność, zalała herbaty wrzącą wodą, po tym przechodząc z nimi na stolik przy fotelach. Usiadła na drugi, wyciągając swój niezapełniony notatnik wraz z długopisem i zakładając nogę na nogę. - Możesz powtórzyć to, co powiedziałaś? - Z obojętnością w głosie pstryknęła długopisem, sprawdzając przy tym, czy pisze na notatniku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Crow
Monster
avatar

Liczba postów : 7
Wiek : 22
Skąd : Cholera ją tam wie.

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   Pią Sie 30, 2013 3:27 pm

Można powiedzieć, że Raven jako tako wyczuła, że pani psycholog wcale jej nie słucha. Naprawdę? No naprawdę? Zielonowłosa miała szczerą nadzieję, że będzie pieprzyć cokolwiek chociaż tą minutę i sobie pójdzie. A tak, będzie musiała wszystko powtórzyć. No dobrze, jak tam sobie pani chce. Poza tym herbata nie należała do jej ulubionych napojów, ale postanowiła, że nie będzie wybrzydzać. W końcu jak dają darmo, to czemu nie brać? Panienka Crow zawsze bierze. To znaczy, w naturze nie bierze, tylko te upominki w sklepach i inne duperele... No, się rozumie chyba. Nie jest dziwką, żeby było jasne.
Skrzyżowawszy ręce na piersi obserwowała kobietę, gdy ta szykowała herbatę. Zielonowłosa bezczelnie patrzyła na wszystko, oglądając ją sobie uważnie, ale też uważała, by nie zostać na tym przyłapana. Uśmiechnęła się pod noskiem. Może jednak mogłaby tu częściej wpadać. No, czemu nie? Z takimi miłymi dla oka widokami mogłaby tu nawet spędzać większość wolnego czasu. Acz, pewno drugiej stronie by się to nie spodobało. Jak zwykle. Gdzie zaczynało się robić przyjemnie, tam już ją wypieprzali na drugi dzień. I jak tu znormalnieć mając dookoła samych dziwaków?
Gdy pani psycholog poprosiła o powtórzenie, Raven westchnęła niby to zdenerwowana, że nie została przyjęta tu z otwartymi ramionami. Powoli, nie od razu Rzym zbudowano. Crow ma czasu pod dostatkiem. Zanim powiedziała raz jeszcze swoje żale, sięgnęła po kubek z herbatą. Nie słodziła, więc mogła napić się od razu. Podmuchała chwilkę i upiła łyk gorącego płynu. Poparzyło w język, ale to uczucie było dla Raven dobre - można powiedzieć, że uspokajało i pozwalało jej myśleć o tym, a nie o ważniejszych sprawach.
Jeśli chodzi o dokumenty panienki Raven Crow - na pewno było tam również zdanie o "prawdopodobnym gwałcie na nieletniej". A czy to była prawda, to już sama zielonowłosa wie, bowiem wtedy z nikim o tym nie rozmawiała.
Odchrząknęła cicho odstawiając kubek na stolik.
- Opiekunowie uważają, że mam problemy, dlatego tu jestem. Ja jednak uważam, że to oni są po prostu nietolerancyjni i nie akceptują tego, że jestem homo - pieprznęła prosto z mostu, jednym okiem spoglądając na kobietę, drugie mając zamknięte. Znów skrzyżowała ręce na piersi. Takie było jej zdanie w tej sprawie. A że inni myślą inaczej, to już chyba ich problem, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Layla
Psycholog/Nikolas
avatar

Liczba postów : 10
Wiek : 30
Skąd : Tam, gdzie światło nie dochodzi~

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   Pią Sie 30, 2013 4:13 pm

Wgapiła w dziewczynę swoje oczy, śledząc jej każdy ruch. Czy to podniesienie kubka, czy może skrzyżowanie rąk, chciała widzieć wszystko dokładne. Przyłożyła koniec długopisu do swojego policzka, brudząc go przy tym nieco na czarno. Na jej twarzy nie rysowały się żadne emocje, prócz lekko uniesionych brwi. Gdy zaczęła mówić, przeniosła wzrok na notatnik i starała się, aby tej zdawało się, że ta cokolwiek notuje. Tak naprawdę jedynie walnęła tam kilka nic nieznaczących wzorków. Zatrzymała rękę, zwracając większą uwagę na jej wzmiankę o homoseksualizmie. Nie chciała pokazać na swojej twarzy zdziwienia czy chociażby małego zainteresowania. Prócz tego na jej buzi ukazało się lekki zastanowienie, jakby nad czymś poważnie debatowała. Sama nie wiedziała, czy zielonowłosa w tym momencie po prostu żartuje, aby ona, jako psycholog, stała się tolerancyjna, zrozumiała ją i zbeształa swoimi słowami opiekunów za ich faworyzowanie, a następnie szybko wrócić do swoich spraw, wychodząc stąd, czy może mówiła najprawdziwszą prawdę i chciała ponarzekać? Westchnęła i obróciła się do dziewczyny. - Z tego co wiem, to rzucanie się na innych nie należy do homoseksualizmu. - Rzuciła w jej stronę z nutką irytacji w głosie. - I zapewne kazano przyjść ci tutaj przez to, a nie za sprawą twojej... orientacji. - Po raz kolejny dzisiaj oparła łokieć o stół, opierając również głowę o rękę. Nie studiowała każdych dokumentów mieszkańców tego miejsca. Co więcej, niektórzy jej się mylili, przez co czasami podczas rozmowy wyjeżdżała do nich z czymś zupełnie innym. Przyjrzała się dobrze jej zachowaniu i sposobie mówienia. Oczywiste jest to, że taki typ ludzi zostanie desperacko przy swoim, nie dając innym im niczego wytłumaczyć. - Ale ty wiesz swoje, prawda? Więc myślę, że w tym temacie do niczego cię nie przekonam. - Z pseudo wyrzutem spojrzała w bok, zmieniając pozycję siedzenia. Zamiast założonych na siebie nóg, usiadła prosto, rozciągając swoje ręce to w jedną, to w drugą stronę. Nie śpieszyło jej się zbytnio. Poza tym, im dłużej będzie to wszystko przeciągać, tym większa będzie irytacja drugiej strony, czyż nie tak? Już nieraz bawiła się w sposób, aby chwile spędzone w tym miejscu były dla pozostałych najnudniejszymi chwilami życia i odechciało im się tutaj przychodzić, szerokim łukiem omijając problemów z opiekunami. Niestety, po jakimś czasie i tak widywali się ponownie. - Masz mi coś jeszcze do powiedzenia? Coś cię trapi? A może twoje zachowanie wynika z czyichś czynów? - Mimo że starała się, aby tak to zabrzmiało, w jej głosie nie było ani trochę słychać współczucia czy zrozumienia. Zdania rodem od psychologów, którzy doceniają swoją pracę. Ona za to kompletnie ją olewała. Zadawała pytania, które pierwsze naszły jej na myśl bądź po prostu usłyszała je w telewizji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Crow
Monster
avatar

Liczba postów : 7
Wiek : 22
Skąd : Cholera ją tam wie.

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   Pią Sie 30, 2013 4:38 pm

To będzie chyba trudniejsze wyzwanie dla psychiki Raven, niż się tego spodziewała. Naprawdę myślała, że sobie wejdzie, powie kobiecie parę bzdur, ta się zbytnio nie przejmie i pomacha jej zaraz na do widzenia. Jednakże nie szło to w tym właśnie kierunku.
Pierwsze słowa pani psycholog podziałały na Crow jak bicz. No jasne, że to nie jest powód, by się na ludzi rzucać. Ale... No właśnie, pojawia się to historyczne "ale", którego nawet dziewczyna nie potrafiła rozwinąć. Czemu dzieje się z nią to, co się dzieje? Nie miała pojęcia, jak mogłaby to wytłumaczyć. Ale jakoś trzeba było widocznie. Zanim jednak cokolwiek odważyła się powiedzieć, usłyszała kolejne słowa pani psycholog. Że... co? Jak to tak! Nie zamierzała wmawiać jej, jaka to Raven zła i niedobra jest? Coś podobnego. Crow pomyślała, że zaczyna robić się z tego niezła zabawa...
... Póki nie usłyszała ostatniego pytania kobiety. Drgnęła niespokojnie. Nie, o tym nie miała zamiaru mówić. Prawda, czy nie, to nigdy nie powinno ujrzeć światła dziennego. Ktoś może sobie pomyśleć, że dziewczyna robi z siebie ofiarę, ale to jest jej sprawa, nikogo innego. Przygryzła dolną wargę, co świadczyło, że albo się zawstydziła (mniej prawdopodobne), albo zdenerwowała (to już bardziej prawdopodobne). Zacisnęła mocno dłonie na ramionach, że aż ją samą zabolało.
- J-ja się nie rzucam... - zająknęła się niechcący. Odchrząknęła więc i kontynuowała - Nie rzucam się. Po prostu... Wszystko mnie wokół wkurwia.
Po tychże słowach odwróciła wzrok. Dłonie położyła na kolanach, rozluźniając je nieco. Czy jej słowa były prawdą? Może w dziesięciu procentach. Możliwym było za to, że Raven dręcząc kogoś szuka osoby, która jej się w końcu postawi, która mogłaby... no cóż, wesprzeć słabszą Crow, po prostu jej pomóc.
Wróciwszy spojrzeniem na twarz kobiety, mimowolnie uśmiechnęła się kącikami ust. Pochyliła się lekko do przodu, wyciągając rękę w stronę pani psycholog. Opuszkiem palca wskazującego dotknęła jej policzka.
- Pobrudziłaś się - stwierdziła tylko, o dziwo bez żadnego "per pani". Bezczelność czy ukryty sens? Zabrała szybko rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Layla
Psycholog/Nikolas
avatar

Liczba postów : 10
Wiek : 30
Skąd : Tam, gdzie światło nie dochodzi~

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   Sob Sie 31, 2013 6:00 pm

Zwróciła większa uwagę na odruch dziewczyny przy jej ostatnim pytaniu. Prawdopodobnie były dwie możliwości na wytłumaczenie tego ruchu. Albo zielonowłosa wkurzyła się przez monotonność jej pytań, chcąc jak najszybciej stąd wyjść, albo naprawdę trafiła w jej czuły punkt. Nie rzuca się?
- Och. - Cmoknęła mimowolnie, niemal sarkastycznie. Nie chciała zranić jej małego, buntowniczego serduszka, nic w tym wypadku... Tak czy inaczej, nie miała zamiaru na nią naciskać. Jeżeli nie chce o tym jak na razie mówić, to wątpi, że przekonałaby ją do tego. Tym bardziej osobę o tak mocnym charakterze. Ach, mocnym? Na tę myśl przypomniała sobie zmieszanie Crow na wspomnienie o powodzie zachowania. Nawet jeśli taka jest, to coś czuła, że nie spotykają się po raz ostatni, więc jeszcze uda jej się więcej dowiedzieć na jej temat. A przynajmniej taką ma nadzieję.
Odłożyła notatnik i długopis na stolik, kładąc kartki porysowaną stroną do góry. Nie widniały na niej żadne litery, tylko mało rozpoznawalne wzorki, między którymi ukrywały się przeróżne miny. Wyciągnęła rękę, aby w końcu napić się niesłodzonej herbaty. Dopiero w tym momencie uświadomiła sobie dzięki smakowi, że wrzuciła nie te torebki, które miała. Ale mniejsza z tym. Odłożyła kubek, starając się, aby nie wylać ani trochę na stół, by potem nie zostały po tym ślady. Gdy w końcu podniosła wzrok, zauważyła dłoń dziewczyny zmierzającą w jej kierunku. Nieco zdziwiona jej uśmiechem, brwi powędrowały jej lekko do góry, sprawiając, że jej lazurowe oczy otworzyły się nieco szerzej. Po kolejnych czynach zielonowłosej prychnęła pod nosem, co nieco przypominało wymuszony śmiech niż zirytowanie.
- Wybacz. - Oblizała opuszek swojego kciuka, którym następnie starała się wytrzeć plamę po długopisie. Gdy miała wrażenie, że czarny ślad powinien już zejść, powędrowała wzrokiem na Crow. Gdyby była swoją matką, na pewno teraz ze zdenerwowaniem powiedziałaby jej prosto w twarz, że nie jest jakąś jej koleżanką, tylko dorosłą osobą, którą trzeba szanować. Ale że nie była taka jak jej matka w najmniejszym stopniu (choć może w jakimś jednak), odwróciła wzrok w inną stronę, udając, że nic nie słyszała. Poza tym, podobno miała być oparciem dla pozostałych, więc mieli traktować ją jak... przyjaciółkę? Nieważne jak, miała być dla nich wyrozumiała.
Powróciła oczyma na dziewczynę. Była jednak ciekawa czegoś innego. Już od jakiegoś czasu słyszała od pozostałych,  że mają swoje własne miejsce, w którym mogliby pozostać na zawsze. Nie wie, jak jest z nią, ale jej ciekawość była silniejsza.
- Nudzi cię to? - zaczęła. - Życie? Wyładowujesz się na innych, ponieważ czegoś ci brakuje? - W głowie układały jej się kolejne zdania. - Słyszałam ostatnio, że dzieciaki... znaczy wy, lubicie chodzić do swojego miejsca, w którym czujecie się jak w domu. - Powróciła do wcześniejszej pozycji, znowu zakładając nogę na nogę, specjalnie patrząc w bok. - Jak ono się nazywało...? Wonderland? Underland? - Przy pierwszym zdaniu zrobiła zamyśloną minę, przykładając palec do ust, jednakże kończąc mówić, odwróciła się do niej z powrotem, mówiąc z akcentem ostatnie słowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Crow
Monster
avatar

Liczba postów : 7
Wiek : 22
Skąd : Cholera ją tam wie.

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   Sob Sie 31, 2013 6:29 pm

Mocny charakterek na pokaz, a prawda leży tuż pod powierzchnią osobowości młodej Crow. Tak, to dobre zdanie określające tą panienkę.
Zielonowłosa zazwyczaj nie pokazywała po sobie zbyt wiele. Jednakże słysząc wprost pewne słowa, to i ona nie potrafi wytrzymać. I tak było właśnie tym razem. To nie na wzmiankę o Underlandzie tak zareagowała, o nie. Jej oczy stały się wielkie jak spodki, kiedy usłyszała wcześniejsze słowa pani psycholog. Underland w końcu nie był jakąś wielką tajemnicą. Każdy się tym chwalił, jaki to on ważny w tamtym światku. Z Raven było inaczej. Potrząsnęła głową, uspokajając własne nerwy. łeb ją od tego wszystkie rozbolał, ba, coś czuła, że zaraz będzie wariować z bólu. Musi uciec, uciec do pokoju jak najszybciej, by tylko nikt nie widział jej głupich słabości. Ale jeszcze nie teraz, zaraz, wytrzymaj.
Prychnęła cicho, co mogło przypominać nieco syknięcie ze śmiechem.
- Tak, brakuje mi czegoś. Piątej klepki i czegoś jeszcze. Ale na pewno nie znajdę tego w Underlandzie. - po tychże słowach wstała z fotela. Oho, czyżby w końcu dała za wygraną i zamierzała wyjść? Przespacerowała się wpierw w jedną stronę, zaraz w drugą, do drzwi. Wyjrzała na zewnątrz. Widząc, że nikt się wokół nie kręci, zamknęła owe drzwi (a jeszcze jaki małolat będzie chciał zawyć obok i wleźć?) i odwróciła się w stronę rozmówczyni.
- Nienawidzę Underlanda bardziej, niż czegokolwiek na świecie. Mimo tego podświadomie się tam dostaję. Nie wiem, czemu. Nie wiem też, co to za porypane miejsce, ale wiele osób nieźle się tam bawi - to mówiąc powolutku stąpała po podłodze, potem na dywanie, kierując się do fotela pani psycholog. Tam będąc pochyliła się ku niej, opierając ręce na podparciach fotela. Crow uśmiechnęła się krzywo. Ich twarze przez moment znajdowały się bardzo blisko siebie.
- Wiesz, co musisz zrobić, by stamtąd wyjść? Zginąć - w tym momencie przestała się uśmiechać. Spojrzała kobiecie w oczy. Bezczelnie flirtowała z nią na swój sposób. Z drugiej zaś strony ślepia Raven wyrażały smutek i ból. Minęła chwila, niby krótka, a panna Crow opadła na kolana. Drżała, jakby jakiego napadu dostała.
- Kurwa, nie tu... - jęknęła, odsuwając się zaraz od fotela, by objąć się za brzuch. Ból był tym razem silniejszy, niż parę dni temu. Nie miał konkretnego źródła - Raven czuła go w każdej komórce swojego ciała. Raz stawał się silniejszy, zaraz słabł, by znów urosnąć. Dziewczyna przygryzła dolną wargę, nawet nie zauważając, że zaraz przegryzła ją sobie przegryzła. Strużka krwi pociekła jej po brodzie.
- Z-zaraz mi minie - zdołała wycharczeć jak bity pies.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Layla
Psycholog/Nikolas
avatar

Liczba postów : 10
Wiek : 30
Skąd : Tam, gdzie światło nie dochodzi~

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   Sob Sie 31, 2013 7:33 pm

Próbowała się wsłuchać w jej słowa, ale miała wrażenie, że ominęła połowę jej wypowiedzi. Nie żeby je zignorowała, w jakimś czasie po prostu o wszystkim zapomniała. Jakby nie chciała pamiętać. Zaczęła się zastanawiać, czy powinna wstać w czasie, gdy Crow zamykała drzwi. Najwidoczniej to całe zastanawianie trwało w jej wypadku zbyt długo, ponieważ nawet jeszcze nie zdążyła się zdecydować, a ta była już przy niej, opierając się o jej fotel. Czuła się nieco zażenowana jej bliskością, nie powie, że nie. Bo w końcu nie każda osoba się na to odważa. Mimo to, tym razem próbowała zapamiętać jej wszystkie słowa i nie ominąć ani jednego. Nie odwracała również głowy czy wzroku, siedziała nieruchomo z niewzruszoną twarzą, głęboko patrząc jej w oczy. Jakby dziewczyna stała kilka kroków od niej, a nie kilka centymetrów. I co miała zamiar teraz zrobić? Albo nie, lepsze pytanie - co próbowała tym zdziałać? Przestraszyć ją? Pokazać coś? Pokazać, że powinno się na nią uważać? Nie odezwała się. Nie powiedziała nic na ten temat. Zamiast tego powędrowała kącikami ust trochę wyżej. Co prawda, nie był to pełen uśmiech, ale... Ale? Nagle dziewczyna upadła. Spojrzała na nią z góry, mówiąc do siebie w duchu, aby za wszelką cenę zapamiętać ten widok. Przez jakiś czas siedziała, cały czas się na nią patrząc. I na jej cierpienie. Niby nie powinna tego zignorować i jako psycholog jakoś zareagować, jednakże ta tylko wgapiała się nią z obojętnością w oczach. W końcu, po jakiejś chwili, odwróciła się w stronę stolika, wzięła jedną chusteczkę i ukucnęła przy dziewczynie, podnosząc dłonią jej brodę do góry. Delikatnie przyłożyła śnieżnobiałą chustkę do brody, kierując ją ku ustom, zakręcając na nich z powrotem na dół. Niezbyt obchodziło ją to, czy zielonowłosą to boli, czy też nie. Nie chciała, aby ktokolwiek z opiekunów czy dzieci dowiedział się o tym incydencie, ponieważ miałaby poważne problemy. Nie, nie dlatego, że nie posłała jej od razu do kogoś z opiekunów. Tylko dlatego, że to stało się właśnie u niej. No cóż, jakby nie patrzeć, pracownicy tego miejsca są dość surowi i dbają o każdy szczegół, nawet najmniejszy. Gdy wytarła większość krwi z jej brody, przyłożyła chusteczkę do jej buzi, nieco mocniej przyciskając palec do ust, po chwili go oddalając. Chwilę potem wstała na równe nogi, otrzepała kolana i podała dziewczynie rękę. - Możesz już wstać, czy jeszcze brzuszek cię boli?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Crow
Monster
avatar

Liczba postów : 7
Wiek : 22
Skąd : Cholera ją tam wie.

PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   Sob Sie 31, 2013 8:03 pm

Kuliła się jak kot w poduszkę, tyle że nie było to wcale takie miłe. Szczerze tego nienawidziła. Ej, w takim razie, jest w ogóle cokolwiek na tym świecie, co zasługuje na pozytywne uczucie od tej sierotki? Czy coś takiego w ogóle istnieje? Może tak, a może nie. Chyba nawet sama Crow nie potrafiłaby na to pytanie odpowiedzieć.
Z jednej strony była wdzięczna kobiecie za to, że nic nie mówi w chwilach słabości zielonowłosej. Przychylnym okiem mogła nawet spojrzeć na to, jak otarła krew - no, raczej Raven by się za to nie oberwało, ale ktoś z opieki mógłby pomyśleć, że to pani psycholog zrobiła, nie? Więc jakieś wytłumaczenie było tego aktu dobroci. Z drugiej strony była rozzłoszczona tym, że choć raz w życiu nikt nie podejdzie i jej nie pocieszy - no, zamykanie się w tych chwilach samej w pokoju nie dawało ludziom szansy na wyciągnięcie ręki, ale co tam, to przecież mózg nastolatki. Może równie dobrze udawać, nie? Tak myślano w większości domów dziecka, a jak jest w obecnym, tego się jeszcze Raven nie dowiedziała.
Parę minut trwała jej udręka. Różnie bywa. Czasami kilkanaście, albo i kilkadziesiąt, a najkrócej dwie minuty, po czym cały ból znika. Nie było to normalne. To cierpienie miało podłoże psychologiczne, a nie fizyczne - jej organizm był cały i zdrów. Żaden lekarz nie potrafił temu zaradzić. Bywa.
Posiedziała jeszcze chwilę na dywaniku (miękko było pod dupcią, no...), aż w końcu uniosła głowę, by spojrzeć na panią psycholog. No, winna się czuć zaszczycona, bowiem jako pierwsza od paru dobrych lat widziała to, co stało się chwilę temu. Jak w cyrku normalnie.
Ślepia zielonowłosej pociemniały. Patrzyła na kobietę z mieszaniną strachu i smutku. Lada moment, a zacznie normalnie ryczeć. O nie, na to nie mogła sobie pozwolić. Wstała bez jej pomocy. Nogi miała jak z waty, ale udało jej się na nich utrzymać. Jako tako, ale było. Trzęsły się jak galarety. Minie jeszcze chwila, zanim będzie mogła zrobić chociaż dwa kroki. Zmarszczyła brwi, spoglądając na panią psycholog bez cienia uśmiechu na twarzy.
- Nie mów nikomu, albo... albo... - zaczęła niepewnym głosem, zaraz mrugając głupawo i uciekając wzrokiem na boki, ni to szukając jakiejś groźby, czy innej cholerstwa. Będąc w końcu bezradną, ni to z gruszki, ni z pietruszki spuściła wzrok i oparła się czołem o klatkę piersiowa kobiety. Poddała się?
- ... Proszę - dokończyła cicho. Osłabła po tym ataku i nie miała już sił zgrywać teraz cholera wie kogo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet psychologa   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet psychologa
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gabinet Banshee

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Prawe skrzydło-
Skocz do: