IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ogród botaniczny

Go down 
AutorWiadomość
Cheshire Cat
Admin
avatar

Liczba postów : 76
Wiek : 104
Skąd : Underland

PisanieTemat: Ogród botaniczny   Sro Cze 19, 2013 7:23 pm

Czy ogród botaniczny może się tak nazywać, jeśli zasadzone są w nim same róże? W dodatku są to jedynie białe róże, które nawet w kolorze bieli ani w jednym calu nie przypominają. Jeszcze za rządów królowej kazano podwładnym sadzić je, a następnie malować na czerwono. Farba? A po co ona komu? Używano krwi ludzi osądzonych o najmniejszą rzecz, taką jak nieukłonienie się w jej obecności bądź powiedzenie jej imienia z choćby najmniejszym obrzydzeniem w głosie. Miejsce, które jest jednym z największych w tej części krainy. Rozciąga się od ruin zamku aż do wysypiska. Umieszczone są w nim wiele zdradliwych ścieżek, które wydają się być co rusz w innym miejscu i same zmieniać drogę. Z licznymi labiryntami nie jest inaczej. Przechodząc przez jedną stronę, a potem cofnięcie się do tego samego miejsca, przejście już się zmieniło. Niegdyś umożliwiało pójście w lewą stronę, a teraz prosto. Znajduje się tutaj staw, który nie jest napełniony wodą. Chyba że w kogoś przekonaniu woda ma kolor czerwony. Krew? Nikt jeszcze tego nie sprawdził, więc jeśli jesteś tego ciekawy, to sam sprawdź, wskakując do miejsca, z którego nigdy nie wyjdziesz. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://underland.forumpolish.com
Pik
Moderator
avatar

Liczba postów : 26
Skąd : się biorą geje?

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Nie Sie 04, 2013 9:27 pm

Mimo tego, że o ogród już dawno nikt nie dbał, i nikt raczej o tym nie myślał, on sam przyszedł tutaj tylko i jedynie po to, aby się odprężyć. Nie żeby miał stresujące życie. Całymi dniami robił co chciał, nikt nie zawracał mu głowy ani nie miał żadnych obowiązków. Przyjście w to miejsce umożliwiało mu przypomnienie sobie chwil za rządów królowej. Mimo że wiele istot cieszy się z tego, że ją obalili, on nie skacze z radości. Powodem tego może być to, że wtedy wszyscy jej podwładni byli utrzymywani na siłę na królewskim dworze. A teraz? Wszyscy rozeszli się we własną stronę. Narzekał, kiedy inni się go wtedy czepiali, ale teraz zdał sobie sprawę, że trudno żyć mu bez pozostałych. Nuda oraz samotność daje się we znaki. Z tego, co wie, tylko on nadal kręci się w tych okolicach. Gdy ocknął się, przestając nadal zagłębiać się w przeszłość, uświadomił sobie, że oparł się o jedną z róż, która nieco pobrudziła mu koszulę na ramieniu. Była świeżo malowana? Czyli ktoś tu jeszcze przychodzi? Nieważne, teraz powinien się martwić tym, że trudno będzie mu zmyć tę plamę. Zdjął maskę medyczną, zawieszając ją sobie na szyi i przeklął pod nosem. Próbował wyczyścić koszulę ręką, ale pogorszył jedynie sprawę, sprawiając, ze plama zrobiła się jeszcze większa. - Cholera jasna. - Ze złości spróbował zerwać różę, kalecząc sobie przy tym palce o kolce. Na rany nie zwrócił większej uwagi. Wkurzyło go bardziej to, że nieświadomie wytarł zakrwawioną dłoń o koszulę. Pobrudził się jeszcze bardziej, co? W jednym momencie się uspokoił i ujął różę w rękę, próbując wyłowić jej woń. Nie pachniała już różą, a zaśmiardła krwią poddanych. Zgniótł ją w dłoni i uśmiechnął się pod nosem, nucąc pod nosem kołysankę, którą kazała śpiewać sobie królowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Virginia Teenwain
Iluzjonistka
avatar

Liczba postów : 23
Skąd : Sierociniec, czyli świat realny.

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Nie Sie 04, 2013 10:07 pm

Królowa Iluzji chodziła po ogrodzie przyglądając się różom, kiedy nagle jakieś 10 m dalej zauważyła kartę Pik. Wzdrygnęła się i stanęła jak wryta. "Co ta karta tu robi? Od dawna nie widziałam tu żywej duszy, a tu nagle... Pik?!" Patrzyła na kartę bez ruchu. Chwilę tak stała, po czym starając się pozostać niezauwazoną, bo nie miała ochoty na spotkania z tak prymitywnymi osobami, ruszyła w prawo labiryntem krwawych róż. Jednak po chwili znów się zatrzymała i zernęła na niego. "A może się z nim pobawić? Hmm?" Pomyślała, a na jej twrzy pojawił się wredny, usatyswakcjonowany uśmiech. "Czemu nie.." Uśmiechnęła się szerzej i zawróciła w stronę Pika. Kiedy już znalazła się obok wybuchnęła śmiechem widząc jego brudną koszule i próby wyczyszczenia jej. -Hahaha! Wiedziałam, że karty są głupie... Ale żeby aż tak? Hahahaha! Nie wyrabiała ze śmiechu i z odległości ok. 5 metrów przygladała się Pikowi trzymając za bolący ze śmiechu brzuch.


Ostatnio zmieniony przez Virginia Teenwain dnia Nie Sie 04, 2013 11:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pik
Moderator
avatar

Liczba postów : 26
Skąd : się biorą geje?

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Nie Sie 04, 2013 10:37 pm

Obrócił się na pięcie w stronę szaleńczego śmiechu. Wystraszył go nagły hałas, ale kiedy jednak dobrze przyjrzał się postaci, westchnął pod nosem i zażenowany skrzyżował ręce na klatce piersiowej. W jednej chwili sam zaczął śmiać się z nią, niemalże śmiejąc się tak samo jak ona i naśladując jej ruchy. Po chwili jednak spoważniał i strzepał z ramion niewidzialny kurz, zwracając się do dziewczyny. 
- Naprawdę, za każdym razem, kiedy słyszę taki obrzydliwy śmiech, od razu wiem, z kim mam do czynienia. - Wywrócił oczyma, zatrzymując wzrok na boku. Stał tak przez jakiś czas, wgapiając się w krzak, ale po tym znowu odwrócił się w jej stronę, chamsko się uśmiechając. - No, panienko, zgubiłaś się? - Podciągnął rękawy koszuli do góry. - Wiesz, tutaj po kątach czyhają paskudztwa, które czekają na takie... - zatrzymał się na chwilę i zmierzył ją wzrokiem od stóp do głowy. - Wybryki natury jak ty. - Dokończył z lekką pogardą w głosie. W końcu ruszył się, rozciągając się i podnosząc ręce do góry. Widział ją raz, dwa, a może więcej razy, kiedy ta chodziła po Underland. Nie żeby za nią łaził. Po prostu jakimś trafem często widział ją tam, gdzie akurat on przebywał. Mimo że nie lubi obecności ludzi spoza tego świata, to przynajmniej nie jest w obecnej chwili sam. Nawet jeśli ma być to arogancka panienka w kusej sukience. Szczerze nie znosił ludzi ze świata realnego. Wkurzali go i irytowali tym, że czuli się jak u siebie, choć nie byli. Byli dla niego jak robale, które rozmnażały się w szaleńczym tempie i przywłaszczały sobie coś, co nie należy do nich. I przynajmniej w takich chwilach doceniał hobby Evie. Niech patroszy ich dalej, dopóki się nie nauczą. Spojrzał się na nią jeszcze raz, a po chwili ruszył w jej stronę, wyprzedzając ją i tym samym szturchając ją ramieniem. Kiedy był kilka kroków od niej, uśmiechnął się pod nosem i lekko ukłonił w jej stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Virginia Teenwain
Iluzjonistka
avatar

Liczba postów : 23
Skąd : Sierociniec, czyli świat realny.

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Nie Sie 04, 2013 11:24 pm

Iluzjonistka cały czas się śmiała. Nawet, gdy Pik spoważniał ona nie mogła powstrzymać śmiechu. Nie odpowiedziała na jego pytanie, ani nie zareagowała na wyzwisko. Karta rozśmieszała ją już samym wyglądem, a jej zachowanie jeszcze bardziej. Kiedy jednak odchodził i szturchnął ją ramieniem, przestała i szybko wyjęła swój szkicownik. W ułamku sekundy użyła swoich mocy, by przenieść Pika w miejsce, w którym go spotkała. -Skoro już zacząłeś rozmowę, to bynajmniej nie uciekaj... Hahahaha... Przez jego koszulę znów zaczęła się śmiać. -Wybacz, ale.. Hahaha... Nie mogę patrzeć na tę koszulę.. Jej śmiech o dziwo w żaden sposób nie był ironiczny jak zawsze, wręcz przeciwnie. Był naturalny, co u niej jest... W sumie niemozliwe. -Jeśli pozwolisz... Hahahaha.. To ci ją wyczyszczę.. Hahaha! Nie czekając na odpowiedź Iluzjonistka nabazgrała coś na kartce, po czym spaliła rysunek, a koszula Pika wyglądała jak nowa. -No, teraz możemy porozmawiać. Przestała się śmiać i schowała szkicownik nie spuszczając wzroku z karty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pik
Moderator
avatar

Liczba postów : 26
Skąd : się biorą geje?

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Wto Sie 06, 2013 11:03 am

Po ukłonie ruszył przed siebie z rękoma w kieszeniach od spodni. Jednak w jednej chwili pojawił się na swoim poprzednim miejscu. Dokładnie tam, gdzie ubrudził się kolcami róży. Rozejrzał się zdezorientowany, po czym spojrzał na swoją koszulę, która nie była już brudna od krwi, a czysta, niemalże śnieżnobiała jak przedtem. Zerknął na dziewczynę, a potem z powrotem na koszulę. Nie wiedział, czy ma się bać, czy dziękować. A może wkurzyć? Tak czy inaczej, nie powiedział nic. Patrzył na Iluzjonistkę, jak ta się śmieje. Posłał jej zażenowane spojrzenie połączone z wyższością. 
- Jak ty to... - zrobił dziwny gest rękoma, po czym szybko wsadził je z powrotem do kieszeni. - Zresztą, nieważne. Chyba nie chcę wiedzieć. - Westchnął na słowa Virginii. - Kto powiedział, że mam zamiar z tobą... rozmawiać? - Uśmiechnął się jak do małego, śmiejącego się dziecka. Już chciał znowu spróbować odejść, ale zatrzymał się, kiedy uświadomił sobie, że dziewczyna znów może użyć tych swoich mocy i po raz kolejny przywołać go na poprzednie miejsce jakby gdyby nic, śmiejąc się z niego jak z nie wiadomo kogo. Odpuścił więc sobie i odwrócił się w jej stronę. Wyjął prawą rękę z kieszeni i podniósł ją na wysokość swojego ramienia, bezwładnie przekrzywiając ją w prawą stronę. - No ale skoro tak bardzo pragniesz mojego towarzystwa... - powiedział z podejrzeniem. - Masz więc może jakiś szczególny powód? - Był ciekaw właściwości mocy dziewczyny, nie powie, że nie. Może nawet uda mu się dowiedzieć więcej? Nawet jeśli ma być to praktyczne działanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Virginia Teenwain
Iluzjonistka
avatar

Liczba postów : 23
Skąd : Sierociniec, czyli świat realny.

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Sob Sie 10, 2013 4:39 pm

Dziewczyna przyglądała się jego reakcji i zastanawiała się czy Pik znów spróbuje uciec. Co prawda nie miała zamiaru go zatrzymywać, jednak coś w tej karcie ją intrygowało. Dziwnym trafem często spotykała go w miejscach, w których sama przebywała. Było to trochę jakby ją śledził.. A może ona jego? Iluzjonistka nie jest głupia, doskonale zdawała sobie z tego sprawę, jednocześnie wiedząc, że to czysty przypadek. -Skoro jednak postanowiłeś dotrzymać mi towarzystwa, może się przejdziemy? Hę? Uśmiechnęła się do niego przyjaźnie, przy okazji widząc ironię w swoim zachowaniu. Przecież przyszła tylko po to by się z nim pobawić, co równie dobrze można było uznać za znęcanie się, mimo to zamiast "dokuczać" nawet wyczyściła Pikowi koszulę. Postanowiła nawet się z nim przejść i być może przeprowadzić małą pogawędkę, co nigdy jej się nie zdarzyło. Było to tak, jakby coś w nią wstąpiło, jakby nagle część jej charakteru z normalnego świata zawitała także w Underland, choć tutaj jest zupełnie kimś innym. Sama była zdziwiona swoim zachowaniem i uczuciami, lecz szybko odrzuciła te myśli i kontynuowała z uśmiechem ruszając w głąb labiryntu.-Myślę jednak, że zostałeś ze względu na moje umiejętności. Virginia, jak i jej drugie oblicze z Underlandu, są bardzo spostrzegawcze i mają wyostrzoną zdolność dedukcji, więc choć Pik w żaden sposób tego po sobie nie pokazywał, dziewczyna wiedziała, że nie odszedł tylko z obawy, że znów nic to nie da, przy czym zaciekawił się jej zdolnościami. -Z resztą wcale nie pragnęłam twego towarzystwa i nie miałam zamiaru cię zatrzymywać. Mówiąc to, delikatnie stuknęła palcem kwiat róży przyglądając mu się z uśmiechem. Pomimo przemiany jaka zachodzi w charakterze i usposobieniu Virge podczas pobytu w Underland, Królowa Iluzji wciąż uwielbia kwiaty, co udowadniał czuły uśmiech posłany do krwawej różyczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erin Naelly

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Sob Sie 17, 2013 8:19 pm

Dead ponownie otworzyła oczy...gdzie była? Cóż na pewno nie był to las. A szkoda. Bardzo lubiła to miejsce. Jednak tu zieleni czy roślin tez nie brakował. Heh, jakby o to chodziło. Czemu była tak nisko? Siedziała? Najwyraźniej. Wstała i przeciągnęła się. -Najwyższa pora rozprostować kości... - Powiedziała do siebie i zaczęła się rozglądać. Gdzie była? Bez zwątpienia był to jakiś ogród. I w ten oto sposób jedna z najbardziej znienawidzonych istot w Underland ciągnąc za sobą swoją kosę ruszyła ścieżką na przód. Może znajdzie wyjście...a może nie. Wtedy coś zwróciło jej uwagę. Usłyszała hmmm...chyba rozmowę. Poszła w stronę dźwięku, a tam co. Nowe zabaweczki. Fantastycznie. Na jej twarzy pojawił się podstępny uśmieszek. Szczerząc od ucha do ucha podeszła do towarzystwa. -Witam... - Zabawa się zaczęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pik
Moderator
avatar

Liczba postów : 26
Skąd : się biorą geje?

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Sob Sie 17, 2013 8:57 pm

Śledził wzrokiem jej każdy ruch ciała czy też ust. Jego zdaniem była o wiele za miła. Coś mu nie pasowało. "Może się przejdziemy?" Jaja sobie robi? No hej, dopiero co cię spotkałam, ale chętnie się z tobą przejdę i pogadam o pogodzie, co ty na to? Potem może jakaś herbatka albo zabawa. Jak uważasz? Parsknął śmiechem na własne myśli, ale po chwili szybko się opanował, przypominając sobie o obecności dziewczyny. Rozbawiła go jednak tak bardzo, że ukrywał uśmiech za dłonią, którą odruchowo przyłożył do buzi, aby nie pokazać swojego rozbawienia niewiadomego pochodzenia. Aby nie wyszło to wszystko zbyt niezręcznie, powoli zaczął obsuwać dłoń na maskę, która ciągle wisiała mu na szyi i lekko obsunął ją jeszcze bardziej w dół, udając, że właśnie od samego początku miał zamiar to zrobić. Nagle przyszła mu do głowy myśl, że lepiej, aby ta dziewczyna była taka, jaka jest nadal, zamiast tego, żeby rzucała się na wszystkie strony w nienawiści. Odchrząknął. Bez zbędnych słów po prostu poszedł za nią jak wierny pies, który nie ma zamiaru opuścić swojego pana. Nie szedł zbyt ochoczo, jednak pomyślał, że lepsze jest to, niż samotne siedzenie pod drzewem i gapienie się na pisklaki. Odrzucała go jednak myśl, że zrobił dokładnie to, co powiedziała Iluzjonistka. Prychnął, gdy wspomniała o zaciekawieniu jej mocami. Co prawda, rzadko widział jakiekolwiek osoby z taką mocą. A czuje się skrępowany, kiedy nie wie z kim, lub z czym, ma do czynienia, tak więc czułby się o wiele swobodniej widząc, czego może się po niej spodziewać. Po następnym zdaniu jakie wypowiedziała dziewczyna, nastąpiła krótka cisza. Nie śpieszył się z odpowiedzeniem. Przez jakąś chwilę tylko wgapiał się w kwiat, który stuknęła dziewczyna, a następnie w nią samą i jej uśmiech. W tej chwili pomyślał, że od dawna nie widział takiego uśmiechu, który przepełniony był... troską? Uprzejmością? Ocknąwszy się wreszcie niemal jak z hipnozy, uśmiechnął się pod nosem, przenosząc wzrok na nią całą. 
- Mówisz, że nie miałaś zamiaru marnować swój czas na mnie, kiedy to ty naciskałaś... - Chciał dokończyć, dodając do tego jakiś swój bezsensowny tekst czy coś w tym rodzaju, gdy nagle zza jego pleców wydobył się czyiś głos. Odwrócił się w tamtą stronę na pięcie, mając ręce w kieszeni. Jego oczom ukazała się dziewczyna. Zdziwiony jej obecnością, nie zwrócił nawet uwagi na to, co ta za sobą ciągnie. Wpatrywał się w jej twarz jak w jakiś obrazek. W końcu obrócił się w stronę Iluzjonistki, a następnie z powrotem do nowo przybyłej, tym razem przypatrując jej się całej. Kiedy w końcu zauważył kosę, odsunął się o krok do tyłu. Nie przestraszył się, nic z tych rzeczy. Życie po prostu nauczyło go, żeby trzymać się o kilka kroków dalej od kobiet z czymś ostrym. Choćby był to nóż do masła. - A ty to...? - Mimo że się domyślał odpowiedzi, i tak się zapytał. Z grzeczności? A może chciał się upewnić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Virginia Teenwain
Iluzjonistka
avatar

Liczba postów : 23
Skąd : Sierociniec, czyli świat realny.

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Sob Sie 17, 2013 10:18 pm

Iluzjonistka jeszcze chwilę wpatrywała się w kwiat, jednak zauważyła tajemniczą dziewczynę nim Pik zaczął się wypowiadać. Szybko ujrzała kosę, a z jej delikatnej buźki zniknął uśmiech... A raczej zamienił się w nikły i szyderczy. Ta jej miła i przyjazna część ze świata, w którym jest zwyczajną nastolatką zniknęła tak szybko jak się pojawiła. -Witaj. - Odpowiedziała nieznajomej, a jej uśmiech stał się już bardzo widoczny i intrygujący. Przyglądając się jej szybko zrozumiała, że może być ciekawie. Pik w gruncie rzeczy nie miał szans z mocą Władczyni Iluzji, ale ta dziewczyna miała w sobie coś, co podpowiadało Iluzjonistce, żeby nie lekceważyła jej aż nadto. Jej twarz się rozpromieniła. "Dwa razy więcej zabawy..." - pomyślała i zachowując odległość 2 metrów okrążyła nowo przybyłą bacznie się jej przyglądając. -Ładna kosa. - Stwierdziła i posłała nadal przebiegły uśmiech w stronę dziewczyny. -Hmm.. Chyba powinnam sobie sprawić takie cacuszko, bo chociaż sztylety według mnie są bardzie pożyteczne, mając przy boku takie ostrze inni od razu nabierają do ciebie respektu... - Zrobiła kilka kroków i stanęła tak, by widzieć obydwie postacie, po czym z uśmiechem satysfakcji wyjęła szkicownik. Nie minęły nawet dwie sekundy, a Królowa Iluzji już go schowała i zdążyła spalić kartkę. Wyciągnęła do przodu prawą rękę, a po chwili pojawiła się w niej bardzo podobna kosa do tej, którą dzierżyła czerwonooka. Zamachała nią, po czym zbliżyła kosę do siebie i ze starannością sunęła palcem od samego czubka ostrza po rękojeść. -W sumie fajna rzecz, a ty co myślisz Pik? - Zapytała z ironią w głosie widząc, jak ten wcześniej odsunął się na widok kosy, którą ciągła za sobą nieznajoma. Oparła się o nową broń i z lekka się nią zachwycając zerkała to na dziewczynę, to na kartę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erin Naelly

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Nie Sie 18, 2013 8:30 pm

Jak się wkrótce okazało była w towarzystwie karty i jakiejś dziewczyny. Mogło być całkiem zabawnie. Uśmiechnęła się jeszcze bardziej. Ten uśmiech pomimo, że odsłaniał wszystkie bialutkie ząbki nie należał raczej do tych przyjemnych. Był raczej podstępny i z lekka straszny. Zupełnie jakby miała w głowie jakiś plan. Chociaż może i tak było...Ale tego nie wie nikt prócz niej samej. - Na imię mi Dead... - Przedstawiła się i może nawet by się ukłoniła, ale to jej się mają kłaniać. Nieznajoma zaczęła obchód dookoła różowowłosej. Heh, ale trzeba przyznać...lubiła być w centrum uwagi. Nawet bardzo. Tym razem jednak nowopoznanej osobie kosa przypadła do gustu. - Aaaa o to coś... - Skomentowała uwagę dziewczyny machając kosą na prawo i lewo. Zanim jednak się obejrzała ona miała drugą identyczną w ręku. Zdziwiła się, a nawet na początku średnio jej się to podobało, ale nie dała tego po sobie poznać. Na jej twarzy wciąż gościł podły uśmieszek. Do głowy  jednak ponownie wpadły pozytywne myśli. Zmierzyła " czarodziejkę" wzrokiem. Czym ona była?...heh nie ważne. Najwyraźniej jakimś magikiem co sztuczki robi. Ta kosa to pewnie tylko jakaś iluzja. A na iluzji to ona całkiem dobrze się zna. To co potrafiła zrobić w czyjejś głowie za pomocą hipnozy też było swego rodzaju iluzją. Czyli w sumie nie różniły się tak wiele. No to teraz wystarczyło tylko pomyśleć nad tym jak pobawić się z nowymi potencjalnymi "ofiarami". Przeniosła wzrok dla odmiany na kartę. - Hmm... ty to zapewne Pik...- Powiedziała obojętnie po czym z psychopatycznym wyrazem twarzy zamachnęła się kosą w stronę dziewczyny. W ostatniej chwili obróciła się i precyzyjnym ruchem odcięła kwiat róży.-...Ale wciąż nie wiem kim ty jesteś...- Ponownie wróciła do swojego uśmiechu. Podniosła kwiat z ziemi i zaczęła się przyglądać jego idealnie białym płatkom. Z spokojem, a nawet lekkim rozbawieniem czekała na dalszy przebieg tego spotkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pik
Moderator
avatar

Liczba postów : 26
Skąd : się biorą geje?

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Pon Sie 26, 2013 5:16 pm

Stał jak wryty, patrząc na wybryki tych dwóch dziewcząt. Mógł z łatwością przewidzieć taki obrót akcji, w końcu wszyscy w tej krainie byli szajbnięci na swoim punkcie, uważając się za nie wiadomo jakich Bogów. Tak naprawdę byli tylko i jedynie pionkami ludzi z góry, których bawiło ich rozpustne i chamskie zachowanie. Doprawdy, jemu wydawało się to żałosne, że ludzie tacy jak te dwie uważają się za nie wiadomo kogo i myślą, że każdy się ich boi, wymachując tymi swoimi zabaweczkami na prawo i lewo oraz mówiąc, że jeśli nie zrobisz tego, co każą, to możesz zapomnieć o dalszej podróży przez Underland. To tak jak turyści, którzy uważają się za pełnoprawnych mieszkańców danego miejsca. Szlag by to trafił, czemu akurat dzisiaj? Po raz kolejny tego dnia westchnął przeciągle, nie będąc niczym zdziwiony czy chociażby skrępowany zachowaniem dziewczyn. Na jego twarzy widniało głębokie znudzenie, a oczy domagały się zupełnie innego widoku. Znowu ma oglądać pseudo bijatyki dwóch ślicznotek, a następnie słuchać przechwałek wygranej, jaka to ona świetna nie jest i lepiej było dla tej drugiej z nią nie zaczynać? Przetarł oczy nieco zabrudzonymi rękawiczkami, które jednak nie pozostawiły żadnego śladu na jego twarzy. Gdy Dead zwróciła się do niego po imieniu, przytaknął jej z obojętnością i odwrócił wzrok w zupełne inne miejsce. Mimo wszyto to zawsze wygląda dość komicznie. Ich nieskromne zachowanie. Dobra, Pik, zakończ to całe narzekanie i po prostu oddal się w inne miejsce. To nie twoja sprawa, a sam wiesz, jak to wszystko się skończy. Na samym początku jedynie odszedł o kilka kroków, aby oprzeć się o niewysoki murek, przyglądając się pozostałym, co jakiś czas odwracając wzrok w inne strony, aby tylko nie patrzeć na nie dłużej niż kilka sekund. Jednakże, przez krótką chwilę za długo wgapił się w dziewczynę w czarnym. Jeżeli już ma dojść do czegokolwiek między tymi dwoma, to oczywiste jest, że widnieje na przegranej pozycji. Po pierwsze, jej wzrost, a po drugie... no proszę, ona ma jedynie kosę, a ten wielkolud mógł wyczarować sobie cokolwiek zechce. Ale z tego co wie, co mniejsze to bardziej zawzięte i wredniejsze, więc może i go jakoś zadziwi? Poza tym, nie pomyślałeś o jej mocy, Panie Wszystkowiedzący. - Wybaczcie mi moje zachowanie, panie niewyżyte, ale chyba nie mam ochoty oglądać waszych popisówek. - Powiedział to wszytsko z uśmiechem, ale na ostatnie słowo skrzywił się, prychając pod nosem i poprawiając krawat. - Dbam o to, aby przez przypadek się nie pobrudzić sobie rąk, także miłoby mi było, gdybyście zadowoliły się swoim towarzystem. - odchrząknął. - Ach, ale możecie mnie zawołać, jeżeli sytuacja zrobi się zbyt mokra i same byście sobie nie poradziły. - Dygnął lekko w ich stronę, a na jego twarzy pojawiło się niezadowolenie pomieszanie z ignorancją. - Dwa brudne bękarty... - dodał to pod nosem, odwracając się na pięcie z rękoma w kieszeniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Virginia Teenwain
Iluzjonistka
avatar

Liczba postów : 23
Skąd : Sierociniec, czyli świat realny.

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Czw Wrz 05, 2013 8:52 pm

Dziewczyna obserwowała zachowanie swoich "towarzyszy" cały czas podpierając się o swoją nową zabawkę, kosę. Cóż, Iluzjonistka widząc podstępny uśmieszek Dead, jak się przedstawiła, czuła coraz większą satysfakcję i sama zaczęła się podobnie uśmiechać, lecz bardziej tajemniczo. Uważnie słuchała każdego szmeru i co jakiś czas lustrowała całe otoczenie. Na komentarz Dead dotyczący tego, że nie wie kim jest Iluzjonistka, ta odpowiedziała krótką ciszą, po czym odpowiedziała. -Queen of Illusion, ale Iluzjonistka wystarczy.- Uśmiechnęła się ciepło, lecz od razu widać było, że jest on fałszywy, czego dziewczyna nie miała nawet zamiaru ukrywać. Zerknęła z tym razem już nie udawanym ciepłem i troskom na różany żywopłot, a dokładnie w miejsce, z którego przed chwilą zniknął jeden z kwiatów. Przez chwilę na jej twarzy dało się dostrzec nikły grymas niezadowolenia, ale szybko jednak wrócił ciepły uśmiech, a w miejscu, na które patrzyła pojawiła się identyczna róża. Iluzjonistka tak szybko wyjęła szkicownik i narysowała różę, że tylko ktoś, kto bacznie jej się przyglądał i to naprawdę bardzo uważnie mógłby to dostrzec. Wróciła wzrokiem do Dead, lecz po chwili Pik przyciągnął jej uwagę swoją, jakby nie patrzeć wredną wypowiedzią. Podczas gdy on mówił na twarzy niebieskookiej ukazywał się coraz większy gniew, choć był na najniższym poziomie z tych, na które było ją stać. Pewnie mimo wszystko by nie zareagowała, gdyby nie ostatni docinek, który choć powiedziany pod nosem doskonale usłyszała. Puściła kosę, która upadła z brzdękiem na ziemię i wyjęła szkicownik, tym razem jednak doskonale dało się do dostrzec. Nabazgrała coś i w momencie Pik znalazł się przed nią, a Iluzjonistka jedną ręką trzymając go mocno za krawat, a w drugiej mając brulion wraz z ołówkiem, spojrzała mu gniewnie w oczy. -Słuchaj. Rozumiem, że może ci nie pasować moja umiejętność, ale to nie powód, żeby mnie obrażać.- Mówiła tak zdecydowanie i ostro, że patrząc na nią raczej nie można by było się tego spodziewać. Westchnęła by się uspokoić, lecz mimo starań jej "gniew" nie zelżał. -Poza tym wcale się nie popisuję, a kosa nie jest złym narzędziem mordu. Cóż...- Znów westchnęła i kontynuowała już spokojniejsza, choć jej ton się nie zmienił. -Zdaję sobie sprawę z tego, że to ty jesteś mieszkańcem tego świata, i że ja jestem tu w sumie gościem. Szanuję to i staram się nikomu nie wadzić, ale wypraszam sobie takie zachowanie w stosunku do mnie.- Zrobiła krótka przerwę na oddech. -Jak już ci mówiłam, nie zatrzymuje cię w moim towarzystwie, ale chociaż szanuję takich jak ty, to takiego traktowania zwyczajnie sobie nie życzę, i nie będę tego znosić. Zachowujesz się, jakbyś był nie wiadomo kim.- Puściła krawat Pika, choć dalej patrzyła nań gniewnym wzrokiem i zrobiła krok do tyło by nie stać tak blisko niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erin Naelly

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Sro Wrz 11, 2013 8:17 pm

Z największym spokojem oparła się o swoją kosę i z rozbawieniem spojrzała na Pika i Iluzjonistkę.
-Czy ktoś powiedział, za mam zamiar się bić? Bo ja nic takiego nie mówiłam. - Naturalnie w takie zabawy też od czasu do czasu , ale po co skoro można wykończyć kogo psychicznie. To jest o wiele zabawniejsze! Ale ten gadał dalej. Cóż na to poradzić. Niektórym twarz się nie zamyka. Chociaż nie...mogła by go uciszyć, ale może powie coś wartego wysłuchania. - Ojejku...już nam uciekasz? A dokąd to?- Odezwała się gdzieś w połowie jego paplaniy. Jak tak go słucha i słucha...heh. Chamskość typowa dla karty. Nawet szkoda jej było marnować słów na takie tam bezsensowne gadanie, które prawdopodobnie miało na celu obrażenie ich. Jednak ciekawiej zareagowała na to druga dziewczyna. Prawie, że się na niego rzuciła, ale ewidentnie się wkurzyła. Dead przyglądała się tej scenie. Miała z tego coraz większy ubaw. Gdy Iluzjonistka skończyła swoją przemowę zaczęła bić im brawo. - Piękne przedstawienie...- Podły uśmiech na jej twarzy wydawał się być jeszcze podlejszy o ile to w ogóle możliwe -...Jesteście tacy słodcy kiedy się tak kłócicie. Tacy zadziorni. Jakie to urocze. - Gdyby tylko chciała mogła by teraz sama pomęczyć swoich towarzyszy, ale wyglądało na to, że  wystarczyło postawić ich obok siebie. Nawet nie musiała kiwać palcem. Ale jeszcze się zobaczy co to z tego wyniknie. Na razie ledwo powstrzymywała się od śmiechu. A właściwie to się nie powstrzymywała. Śmiejąc się pod nosem przyglądała się im. To se znalazła zabaweczki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   

Powrót do góry Go down
 
Ogród botaniczny
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Zachodnia część-
Skocz do: