IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Layla, darling won’t you ease my worried mind.

Go down 
AutorWiadomość
Layla
Psycholog/Nikolas
avatar

Liczba postów : 10
Wiek : 31
Skąd : Tam, gdzie światło nie dochodzi~

PisanieTemat: Layla, darling won’t you ease my worried mind.   Wto Lip 30, 2013 10:41 pm

Świat realny
Imię i nazwisko: Layla Julie Eriksson
Przezwisko: ostatnio przyuważyła, że między sobą dzieci nie mówią o niej zbyt miło. Także można przyznać, że jej przezwiskiem są wszytskie najgorsze określenia.
Płeć: piękna, my dear
Data urodzenia: 4 VII 1987
Grupa: Pracownicy domu dziecka
Ranga: Psycholog
Schorzenia/fobie/choroby:
      - Atelofobia, jest to strach przed niedoskonałością.
      - Bezsenność, czyli budzenie się podczas snu; nie moc zaśnięcia.
      - Nerwica, która objawia się stałym pośpiechem; narastającą rywalizacją; urbanizacją, pociągającą za sobą zmniejszenie przestrzeni życiowej, konieczności kontaktu z bardzo wieloma ludźmi; kryzys więzi rodzinnych.
      - Niewykryte jeszcze rozdwojenie jaźni.
Miejsce pobytu postaci: dom dziecka

Wygląd: Wygląd oraz postawa nieco odwzorowują jej charakter. Przez wieczny grymas na twarzy i chłód bijący z jej oczu, od razu można pomyśleć, że ma się do czynienia z kimś, kto dba tylko i jedynie o siebie, mając gdzieś pozostałych. Co prawda, mówi się, żeby nie oceniać książki po okładce, ale niestety, lub stety, w tym wypadku nie ma w tym ziarna prawdy. Wiecznie przymknięte oraz nieco skośne oczy kobiety w kolorze ciemnego lazuru przez cały czas ukazują niechęć do całego świata. Wydają się być szkaradne, jak oczy każdego człowieka o szkaradnym charakterze, jednakże jeśli lepiej im się przyjrzeć, można dosłownie się w nich utopić. Niebieskie tęczówki wydają się nie mieć końca i tak głębokie jak dno oceanu. Od źrenic można zauważyć małe odbarwienie koloru piwnej zieleni, co daje im jeszcze więcej uroku. Ale że oczy te należą do jednej z osób, które nie obchodzi ich piękno, zapewne nigdy nie wyjdą na światło dzienne, cały czas będąc przymknięte w wyrazie obojętności bądź znudzenia. Na jej powieki lekko spływa zbyt długa grzywka, która swawolnie rośnie jak chce, z czasem coraz bardziej niszcząc wzrok ich właścicielki. Pomimo niechlujnego ułożenia grzywki, reszta włosów jest jak najbardziej zadbana. Czarne, gęste i proste włosy sięgają za łopatki, ciesząc się swoją długością, przyciągając wzrok niektórych ciekawskich ludzi. Do tego idzie jasna cera, nie skalana żadnymi bliznami, piegami bądź innymi nieskazitelnościami tego typu. Jest mlecznobiała, jakby nigdy nie ujrzała promyków słońca ani zła całego świata. Ot co, przyjemny widok dla ludzi, jednakże nieciekawy dla kobiet, które mają problemy z cerą, zazdrośnie patrząc w jej kierunku. Pomimo wrażenia, że dba o siebie i o swój wygląd jak tylko może, jest to złudne myślenie. Layla urodziła już się z takim rodzajem urody, nie używając żadnych drogich kosmetyków czy innych niepotrzebnych jej zdaniem śmieci. Dzięki temu wszystkiemu posiada bardzo kobiecą urodę jak i kształty. Nie jest wychudzoną modelką z magazynów z odzieżą, ale nie ma też nadwagi. Nie ma nadwagi, a waży tyle, ile powinna, a może nawet trochę więcej. Nie przejmuje się takimi rzeczami jak liczenie kalorii, ponieważ nie ma po co się przejmować. Nie można zapomnieć również o jej długich nogach, przykuwające uwagę swoim nienagannym chodem, który wydawałby się idealny z połączeniem pantofelkami Kopciuszka (...). Paznokcie, wyglądające na bardzo zdrowe oraz nieprzydługie, niemal nie wychodzące poza opuszki palców, nie są pomalowane żadnym lakierem. Jednakże może wydawać się to trochę marnotrawstwem, ponieważ ich inny kolor byłby idealnym połączeniem z jej również długimi i chudymi palcami stworzonymi do gry na pianinie bądź fortepianie. 
Opisawszy jej urodę, można w końcu dojść do ubioru. On nie jest już tak wyszukany jak jej wygląd. Kobieta nie przejmuje się wybieraniem nie wiadomo jak drogich strojów czy butów. Ma w zanadrzu jedną sukienkę na specjalne okazje, a reszta to luźne ubrania do pochodzenia po mieszkaniu, gdzie nikt cię nie zauważy bądź ubranie robocze. Zajmijmy na razie się tym drugim. Do pracy chodzi obrana w niepotarganym i niepogniecionym ciemnozielonym golfie na długi rękaw, na którym widać pionowe paski od szycia, czerwoną, prostą spódniczkę nieco przylegającą do ciała, która sięga jej do połowy ud, a to wszystko czasami przyozdabia biały fartuch, który jest tylko o kilka centymetrów dłuższy od swetra. Na jej nogach widnieją czarne pończochy, które wydają się być po prostu rajstopami przez to, że spódniczka trochę je przysłania. Jednak gdy usiądzie, zakładając nogę na nogę, od razu można zauważyć ich zakończenie. Layla nie zakłada na siebie żadnej biżuterii, jednak ma przekute uszy, w których widoczne są małe, okrągłe srebrne kolczyki. Nie pudruje się, nie bawi się w malowanie, ale można zauważyć lekko podkreślone oczy czarna kredką tak samo jak i rzęsy. Zmywa to wszystko, kiedy tylko wróci w swoje cztery kąty. Zdejmuje wszelkie ciuchy, pozostając tylko i jedynie w bieliźnie, a jeżeli jej się zachce, założy którąś ze swoich luźnych bluz bądź bluzek. 

Charakter: Jak wydłużyć opis postaci, którą można opisać jednym słowem? Nie będziemy jednak go tu wymieniać, aby nie zrazić innych nieodpowiednim słownictwem. Layla zalicza się do ludzi, których nie chce się znać przy mało wytrzymałym charakterze. 
Jest nietolerancyjna. Omija jednak wielkim łukiem tematy o homoseksualizmie. Tym bardziej, że jest jedną, która zalicza się do tych ludzi. Nie mówi o tym nikomu ani niczemu. Pozostaje to jej małą tajemnicą. Skąd to jednak wie, skoro jeszcze nigdy się nie zakochała? Wie stąd, że serce zazwyczaj bije jej szybciej wtedy, kiedy zobaczy kobietę, a nie mężczyznę. Ale czy skłania się to bardziej do miłości fizycznej, czy psychicznej, tego już ona sama nie wie. Nie toleruje ludzi, którzy na siłę próbują wybić się z grupy zwykłych i szarych osób. Szczerze powiedziawszy, nie trawi większości dzieci, które tu trafiły. Mimo że i tak nie przepada za dziećmi, to one jeszcze bardziej doprowadzają ją do szału. Oczywiste jest, że nie może nimi potrząsnąć i powiedzieć, jak bardzo się mylą. Ona może je jedynie wysłuchać, pokiwać głową, a następnie udzielić dobrej rady w stylu "nie martw się, wszystko będzie dobrze". A przynajmniej dobrze by było, żeby tak robiła. Jej spotkania są dosyć specyficzne. Na samo wejście szufladkuje zauważone osoby. Następnie wsłuchuje się w ich problem, wcinając się czasami w ich zdania. Nie uśmiecha się, nie mówi, że wszystko pójdzie dobrze. Nie chce dawać im mało prawdopodobnej nadziei. Pyta się o wszystko. "Dlaczego tak uważasz? Nie sądzisz, że to trochę samolubne? Wymyśliłeś to sobie czy tylko ci się przyśniło?" Jej metody może i nie są zbyt... miłe, jednak pomocne. Mimo że ona nie chce im pomagać. Czasami, a nawet zbyt często, patrzy na nich z góry lub śmieje się pod nosem na ich słowa. Uważacie, że to wredne? Może i tak, ale choć ci z góry wiedzą o jej metodach, nie myślą o tym, żeby ją zwolnić... A przynajmniej do chwili, kiedy nie znajdą nowego.
Czasem jest aż nazbyt agresywna. Gdy jej coś nie wyjdzie któryś raz pod rząd, klnie pod nosem i zrzuca winę na inne osoby. Nie jest przyzwyczajona od tego, że jest w czymś beznadziejna, więc denerwuje się na myśl zrobienia czegoś nie tak. Jej wada ukazuje się również przy zniecierpliwieniu. Gotuje się w niej, kiedy zbyt długo musi czekać na cokolwiek. W momencie, gdy już nie wytrzyma, robi się bezczelna w stosunku do innych bądź też bezinteresowna na ich problemy. Od razu pokazuje czynami bądź słowami, że nie ma ochoty na przebywanie z kimś, za kim nie przepada lub z kimś, kto ją zwyczajnie denerwuje i doprowadza do szału samą obecnością. 
Pomimo tego, że wydaje się taka, jaka się wydaje, jest bardzo ciekawska, choć nie zawsze można tego po niej zauważyć. Czasem jest aż nazbyt wścibska, jeżeli chodzi o sprawy innych. Uwielbia wiedzieć wszystko o wszystkich i o wszystkim, aby później nie być zaskoczoną na jakiś temat. Zdarza jej się wyłudzać od kogoś dane informacje siłą bądź po prostu szantażując ich czy zrobić to w taki sposób, że nawet nie zauważą, kiedy jej powiedzą coś, czego nie chcieli powiedzieć. To jej przynajmniej daje w jakiś sposób satysfakcję i zaspokojenie ciekawości. 
Również i do aktywnej osoby jej daleko. Jest dobrym przykładem normalnego i nieprzesadzonego lenistwa. Kiedy może w końcu wrócić do domu po wyczerpujących godzinach siedzenia w sierocińcu i nudnymi rozmowami z dziećmi, nie wybiera się już nigdzie indziej. Wraca z reklamówką pełną gotowego jedzenia, kilkoma puszkami picia czy innymi śmieciami, aby potem już nigdzie nie wychodzić, tylko chodzić po mieszaniu w samej bieliźnie i wylegiwać się na kanapie oglądając jakieś melodramaty bądź telenowele, naśmiewając się z bohaterów. W duchu. Jak już może wynikać z opisu, dziewczyna ta niewiele się śmieje. Mało co ją bawi, a co za tym idzie, trudno ją rozbawić. Nie pamięta już, kiedy to dobrze się bawiła, śmiejąc się i wijąc z bólu brzucha. Tak właściwie, to chyba nigdy. No, pomijając sytuacje, gdy upiła się w trupa i w takich sytuacjach bawiło ją praktycznie wszystko. Nawet zwykła czkawka czy dziwne zachowanie lub wygląd pozostałych ludzi. Choć w takich chwilach ludzie raczej śmieli się z niej, a nie z nią. 
Tak czy inaczej, nie daje sobie w kaszę dmuchać. Z nikim się nie umawia, odpychając wszystkich natrętów, a jeśli to nie pomaga, przechodzi do rękoczynów. Mimo że jest kobietą, nie jest aż taka bezbronna. Nie ćwiczyła żadnych sztuk walki, nic z tych rzeczy, ale niegdyś, w czasie studiów, chodziła na kursy samoobrony. Niezbyt dużo z tego zapamiętała, także nosi przy sobie gaz pieprzowy. 
Ma zdrowy rozsądek, wie, komu należy zaufać, a komu nie, choć słynie z nieufności do innych, tak więc tylko i jedynie udaje, ze komuś ufa. Nie oczekuje w tym samym zaufania od innych osób. Zdarzały się przypadki, że miała do kogoś pełne zaufanie, myśląc, że może oddać tamtej osobie własne życie, ale trwało to niedługo. Dopóki nie zerwali ze sobą kontaktu. Teraz tylko śmieje się z osób zbyt naiwnych i tłumaczy im, ze to tylko ich wina, że dali się w czymś oszukać i nie mają prawa obarczać tym innych. 
Nie jest ani zbyt szczera, ani zbyt otwarta. Często idzie jej kłamać, aby z czegoś się wywinąć lub oszczędzić rozmowy na jakiś krępujący temat. Niestety, nie gryzie ją potem sumienie  W tych czasach kłamstwo zrobiło się dla niej czymś naturalnym, normalnym i często spotykanym, więc dziwi się, kiedy spotka osoby niedowierzające w kłamstwa bliskich osób. Bo skoro ona kłamie, to i nie tylko ona. Także i dlatego nie ma ufności do dużej liczby ludzi. Ponieważ cały czas ma wrażenie, że ludzie przez cały czas ją okłamują w każdej sprawie. A czasami nawet dzieci, z którymi pracuje. 

Historia: Znacie przysłowie "dzieci i ryby głosu nie mają"? W jej przypadku sprawdza to się doskonale. Ale cóż, nie będziemy mówić tutaj o rybach, a o dziecku. A dokładniej mówiąc - samej Julii. Choć było to jej drugie imię, rodzice właśnie tak ją nazywali. Ojciec jak i matka pochodzili z dobrej i bardzo wymagającej rodziny. Ją również to nie ominęło. Nie miała prawa głosu w jakiejkolwiek sprawie. Rodzice już od małego planowali jej życie. Czy to miała być szkoła, przedmioty, a nawet samo ubranie. Czuła się jak lalka w rękach rodziców. Cały dzień miała zapełniony rzeczami, które podobno miały jej pomóc w przyszłości. Były to przeróżne rozszerzone kółka pozalekcyjne bądź czas spędzony z prywatnym korepetytorem, jedyną osobą, z którą mogła co jakiś czas swobodnie porozmawiać. Na temat polityki lub relacji międzynarodowych. Nie były to tematy, na które zazwyczaj rozmawia się z dzieckiem, prawda? Rodzice jednak próbowali wbić jej do głowy coś pożytecznego, a nie same głupoty. Patrzyli z kpiną na pozostałe dzieci, które korzystały z dzieciństwa, a z dumą na swoje. Te, które nie miały przyjaciół i martwiły się jedynie o swoją reputację oraz oceny. Mimo że Layla miała rodzeństwo, młodszego brata oraz starszą siostrę, nawet oni ze sobą rzadko rozmawiali. Każde było wychowywane tak samo. Na kogoś, kto przyniósłby rodzinie chwałę. Bo po co im dzieci, które byłyby, łagodnie mówiąc, nikim? Dziewczyna znosiła to normalnie, zresztą tak samo jak pozostała rodzina. Wierzyła, że tak jest w każdej i że trzeba się dostosować do ich pragnień. Nie sprawiała żadnych problemów, podążała, jak można metaforycznie rzec, asfaltową ścieżką. Tą, która da ci sukces, ale nie szczęście w życiu. W końcu jednak zdarzyło się coś, do czego musiało dojść. Jej siostra, Annie, zbuntował się przeciwko rodzinie i nie został prawnikiem, tak jak chcieli rodzice, a założył własną piekarnię. Prawie jak scenariusz jakiegoś taniego filmu. Ojciec i matka tak prosto skreślili go ze swojego życia, że to prawie nienaturalnie. Od tamtej pory zachowywali się tak, jakby nigdy nie urodziła się córka w ich rodzinie i od teraz to Julia była najstarsza. I przy okazji to teraz na nią bardziej naciskali. Już wiedziała, jak czuł się jej brat. Inni kontrolowali każdy twój ruch, wytykali błędy, mówili, co wypada, a co nie, a czasem nawet zwyzywali, kiedy zrobiła coś nie tak, jak oni sobie życzyli. W tym czasie zdążyła nawiązać lepsze więzi ze swoim młodszym bratem Nikolasem, któremu życie zaoszczędziło zdrowia. Był chorobliwy i często przebywał w szpitalu. Nawet jej rodzina nie przewidywała dla niego lepszej rzeczywistości. Tylko i jedynie w stosunku dla niego była uprzejma i życzliwa, a czasem nawet posyłała mu krzywy uśmiech, aby tylko jakoś mu to wszystko złagodzić. Nawet nie zauważyła, kiedy pokochała swojego brata tak mocno, że chciałaby przebywać z nim przez cały wolny czas. Był moment, gdy rozmawiali o przyszłości, o marzeniach. Ten powiedział, że zawsze chciał zostać psychologiem, aby móc dowiedzieć się więcej o ludziach i o ich umysłach. Cóż, dziwne marzenie jak na jedenastolatka. Po pewnym czasie Layla sama zaczęła obwiniać się o chorobę brata. Nie miało to jakiegoś specjalnego powodu Po prostu raz uroiła sobie, ze to wszystko dzieje się przez nią. Dwa lata później wykryty u niego nowotwór. Nie był on zbyt złośliwy, więc lekarze dawali mu więcej niż dwa lata, ale, ku zdziwieniu, Nikolas zmarł po roku. W wieku czternastu lat, dwa miesiące przed urodzinami. Przez jakiś czas cała rodzina chodziła przygnębiona i rzadko kto kiedy się do siebie odzywał. Nie dość, że ich relacje pogorszyły się jeszcze bardziej, to z Julią zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Teraz nie obwiniała się tylko o jego chorobę, ale i o śmierć. Miała pewność, ze to ona zabiła swojego małego braciszka. Przez to przed oczami zaczął pojawiać jej się on sam. W zwykłych ubraniach, ze skwaszoną miną. Czasami się do niej odzywał, a czasami tylko pojawiał się na chwilę i znikał. Sama dziewczyna myślała, że oszaleje. Wiedziała, że są ot jedynie zwidy, które zapewne są spowodowane załamaniem nerwowym, jednakże po jakimś czasie sama zaczęła wierzyć, że tak naprawdę Nikolas nigdy nie umarł i nadal stąpa po tym świecie. Czasami nawet z nim rozmawiała. Zaczynała opowiadać rodzinie o ich własnych rozmowach, że jej brat czuje się bardzo dobrze i że niedługo na pewno zacznie i z nimi rozmawiać. Raz złapała się na tym, że i jej zachowanie ulegało zmianie, będące bardzo podobne do jej własnego brata. Rodzina zaczęła podejrzeć, że dzieje się z nią coś naprawdę niepokojącego, więc wróciła do normalnego trybu życia i znów kazała jej się uczyć i rozwijać ile tylko wlezie. Powoli miała już tego wszystkiego dość. Rodzice wychowali ją na osobę z własnym zdaniem, poważną i dominującą, jednak sami zdziwili się, kiedy po ukończeniu studiów medycznych została psychiatrą. Nie zrobiła tego dlatego, że czuła, iż to jest jej prawdziwe powołanie. Po prostu chciała zrobić to ze względu na brata, który nie miał już szansy na spełnienie swojego marzenia... choć możliwe jest też, że zrobiła to po to, aby zrobić rodzicom na złość. Odpłacić się za to, że zrujnowali jej dzieciństwo i że to przez nich jest teraz taka, jaka jest. Po tym nawet do niej się nie odezwali. Nie utrzymali ze sobą żadnych kontaktów. Był czas, kiedy matka przyszła do niej, aby wytłumaczyć jej to, jak bardzo marnuje swoje życie oraz to, że nie wykorzystuje tego, co jej dali. "Samotność? Bonus na stanie się zimną suką? Och, a może chodzi ci o brak rodzicielskiego ciepła?" Teraz nawet nie wie, czy jej rodzice nadal żyją. Po ostatnim spotkaniu z własną matką nikt do siebie już się nie odezwał. Layla nie zaprzestała na zostaniu psychiatrą. Kiedy sprawa z jej zawodem ucichła, zatrzymała się w najbliższym domu dziecka, gdzie teraz mieszka i widnieje jako psycholog. 

Pozostałe:
      - Jeszcze nie pojawiła się w Underland, więc nie ma zielonego pojęcia o istnieniu takiego miejsca.
      - Preferuje płeć żeńską, choć to nie oznacza, że nigdy nie zakocha się w płci przeciwnej.
      - Nienawidzi dzieci jak i zwierząt.
      - Jest ateistką.
      - Nie przepada za latem. O wiele bardziej woli od tego jesień.
      - Ma uczulenie na orzechy oraz roztocza.
      - Jest beznadziejna w sportach, ale za to wolno się męczy.
      - Potrafi udzielić pierwszej pomocy; ma duże doświadczenie w medycynie. 
      - Nie jest jakimś Chopinem, ale nienagannie gra na pianinie.
      - Dla niej słodkie jedzenie jest niejadalne.
      - Jest oburęczna.
      - Może dogadać się z obcokrajowcami po angielsku, rosyjsku, niemiecku oraz po szwedzku.
Anime manga: Yagiri Namie z Durarara!!

Underland
Imię i nazwisko: ---
Przezwisko: Nikolas
Płeć: mężczyzna
Data urodzenia: w tym świecie wygląda na 14-15 lat
Schorzenia/fobie/choroby:
      - Ailurofobia - strach, obrzydzenie przed kotami.
      - Astrapofobia - strach przed burzami, grzmotami i błyskawicami.

Wygląd: W Underland widnieje jako jej zmarły brat, Nikolas. Jest to w pewien sposób utrzymanie go przy życiu, ponieważ tam nie ma swoich własnych odruchów, a zachowuje się dokładnie tak samo jak on. To jeszcze bardziej utwierdza ją w przekonaniu, że jej brat żyje. Żyje, ale w niej. Tak czy inaczej, w tym świecie ma również jego urodę. Ciało piętnastolatka nie jest zbyt wysokie, ale również nie jest też niskie. Ma tyle, ile powinien mieć. przeciętny nastolatek. Pomimo że jest mężczyzną, jego wygląd niewiele różni się od wyglądu Julii. Są, a raczej byli, rodzeństwem, więc to normalne, że między nimi widnieje jakieś podobieństwo. Chłopak posiada krótkie, kruczoczarne włosy, których grzywka opada mu na oczy tak samo jak Layli, powodując przy tym, że musi przyzwyczaić się do małej widoczności bądź po prosu co chwila ją poprawiać, zgarniając ją na bok lub do tyłu. Jeżeli chodzi o dalsze podobieństwa między rodzeństwem, można również wymienić kolor oczu, które są tego samego koloru co jej. Głębokie, w kolorze ciemnego lazuru, również patrzą na pozostałych z góry, umierając z nudy. Jego cera, również mlecznobiała, nie ma na sobie żadnych znamion czy innych nieskazitelności. Jedynie jedna blizna po pierwszej operacji chłopaka, która podobno miała mu pomóc w utrzymaniem go dłużej przy życiu. 
Jest ubrany w bluzę koloru patynowym na długi rękaw z kapturem oraz szarymi sznureczkami, które zwisają przy szyi. Na to założoną ma czarną kamizelkę, która jest nieco krótsza od samej bluzy. Dżinsowe spodnie sięgają mu do kolan, a zwykłe czerwone trampki wydają wkurzający pisk przy chodzie. 

Charakter: Z samej historii Julii można wywnioskować, że Nikolas był małym, posłusznym i potulnym chorobliwym misiem. Jednakże jej tylko się tak wydawało, ponieważ troska o niego zakryła jego wszelkie wady. Często był dla niej niemiły, choć był z nią szczery w wielu aspektach. Nie potrafił jej w czymś okłamać, nawet jeżeli miałoby ją to zranić. Był zwykłym rozpieszczonym dzieciakiem z "dobrego domu", któremu pozwalano za dużo. 
Może jednak zacznijmy od początku. Jaki był na co dzień? Przez to, że był wychowywany jak reszta rodzeństwa, wywyższa się nad innymi i jest w stosunku do innych niezwykle nieuprzejmy. Z wielką chęcią skrytykuje ubiór jakiejś osoby, jego zachowanie, a nawet wygląd, którego nie można zmienić. 
Co prawda, Nikolas zdaje się być bezdusznym, nieco tępym, rozpieszczonym i chamskim kanapowcem, ale czasami uda mu się być miłą osobą, której w pewnym momencie na światło dzienne wychodzą uroki dziecka. 
Dla nowo poznanych osób jest arogancki, wredny oraz wścibski. Pyta o rzeczy, o które nie powinien pytać, zresztą tak jak każde dziecko. Robi innym niezbyt przyjemne psikusy, sprytnie się z tego wywiązując, usprawiedliwiając się, że jest tylko dzieckiem, który musi się wyszaleć. 
Można powiedzieć, że z charakteru jest niemalże odzwierciedleniem swojej siostry Layli, jednakże on wyraża się o wiele głośniej, pewniej siebie i z wielkim przekonaniem, że ma zawsze rację i nigdy się nie myli. Tak samo jak siostra nie grzeszy kulturą czy cierpliwością. Gdy coś mu się nie spodoba, od razu wyraża swoją opinię, która często jest niezbyt miła. Szybko się denerwuje, szczególnie wtedy, kiedy idzie mu czekać na coś zbyt długo. Ma w sobie dużo z dziecka, więc takie odruchy jak pokazywanie języka, deptanie po stopach czy pyskowanie jest normalną sprawą. Jest również jeszcze coś, co różni go od Julii. Mimo że na jej twarzy cały czas gości powaga, tym czasem na jego buzi pojawia się uśmiech, w którym często pokazuje swoje proste i białe zęby. A czy to, czy uśmiech będzie szczery u uprzejmy, czy może wredny i szczeniacki, zależy już od samej sytuacji. 

Umiejętność: Jego umiejętnością jest tworzenie złudzeń. Potrafi zrobić bardzo realistyczne złudzenia, które widzi tylko ten człowiek, dla którego są one posłane. Obojętnie, czy są to piękne iluzje, gdzie człowiek widzi swoich zmarłych rodziców, dziadków czy kogo oni tam mają, czy może najstraszniejsze koszmary z ludzkich wymysłów. Umie pokazać wybranej osobie wszystko, o czym tylko pomyśli. 

Pozostałe:
      - Nienawidzi dorosłych. 
      - Lubuje w słodyczach.
      - Nie ufa dorosłym, ale jeżeli miałby jakiegoś polubić, to byłaby to kobieta, ponieważ do mężczyzn ma jeszcze większą odrazę.
      - Był wychowywany tak samo jak rodzeństwo, więc rodzice również i w stosunku do niego nie oszczędzali w nauce, także jest mądrzejszy niż przeciętny nastolatek.
      - Szybko biega. To przynajmniej pomaga mu w ucieczce przed zezłoszczonymi ludźmi.
      - Lubi żaby. A przynajmniej je dręczyć. Jeżeli mu się nudzi, wyrusza w poszukiwanie jakiejś zielonej żabki bądź zwykłej ropuchy, aby trochę się nią pobawić, podrzucają ją do góry lub rzucając o drzewa.
      - Nie potrafi pływać.
Anime/manga: Kira Kousuke z BTOOOM!
W drugiej postaci niezbyt się rozpisywałam, ponieważ jego charakter jest zupełnym odzwierciedleniem Layli, z pewnymi małymi różnicami. 
Niektóre słowa z charakteru Nikolasa mogą pojawiać się w innych kartach na innych forach, które zresztą i tak są mojego autorstwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cheshire Cat
Admin
avatar

Liczba postów : 76
Wiek : 104
Skąd : Underland

PisanieTemat: Re: Layla, darling won’t you ease my worried mind.   Pią Sie 30, 2013 2:58 pm

Akceptuję, po raz kolejny, bez zbędnych słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://underland.forumpolish.com
 
Layla, darling won’t you ease my worried mind.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» hannah darling - julia johansen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Karty postaci-
Skocz do: