IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tiago Bleicur melduje się na pokładzie~

Go down 
AutorWiadomość
Tiago

avatar

Liczba postów : 4

PisanieTemat: Tiago Bleicur melduje się na pokładzie~   Wto Sie 27, 2013 4:19 pm

Imię i nazwisko: Tiago Bleicur
Płeć: Mężczyzna
Data urodzenia: 12.03.1996
Grupa: Dziecko z domu dziecka
Ranga:
Schorzenia/fobie/choroby: Tiago przede wszystkim boi się samotności. Ktoś może powiedzieć, że przecież nikt nie chce z własnej woli być samemu, jednakże w jego przypadku działa to inaczej. On MUSI mieć kogokolwiek w zasięgu wzroku, inaczej wariuje. Ponadto boi się pająków.
Od szóstego roku życia nie ma prawego oka, stracił je podczas bójki. Choruje także na hemofilię.
Miejsce pobytu postaci: Dom dziecka

Wygląd: Jak na siedemnastolatka jest raczej drobno zbudowany. Ma zaledwie 175 centymetrów wzrostu i waży niewiele ponad 60 kilogramów. Wiecznie chodzi lekko przygarbiony, chowając głowę w ramionach. Sprawia wrażenie wystraszonego, co nie do końca mija się z prawdą. Można śmiało powiedzieć, że jest trochę nijaki, nie ma wyrzeźbionych mięśni, nie ma żadnych kolczyków czy innych znaków szczególnych. Nawet włosy sięgające ramion ma w mysim kolorze. Zazwyczaj są one rozczochrane, a przydługawa grzywka opada na prawą stronę, zasłaniając czarną przepaskę na oku. Lewe oko błyska nieśmiało swoim piwnym blaskiem. Ma bladą cerę, której nie znaczą niemal żadne pieprzyki czy znamiona, natomiast często można na niej zobaczyć siniaki w przeróżnych odcieniach.
Ubiór też niczym się nie wyróżnia. Proste dżinsy, proste T-shirty, do których nawet nie przywiązuje wagi. Ubiera się raczej w stonowanych, ciemnych kolorach, często w jego stroju dominuje czerń. Mimo swojego lęku stara się ze wszystkich sił stać się niewidzialnym, wtopić się w tłum. Stara się niczym nie wychylić, by nikogo nie sprowokować. Cóż, mimo wszystko nie chce stracić drugiego oka.  

Charakter: Od zawsze był zalęknionym, skrytym dzieckiem. Za wszelką cenę stara się przypodobać otoczeniu, spragniony miłości, której nigdy nie zaznał. Porzucenie przez matkę dodatkowo odcisnęło piętno na jego psychice, zostawiając nieodwracalny ślad, potrzebę akceptacji i poczucia obecności drugiej osoby. Gdy jest sam, ma wrażenie, że znów został porzucony, dlatego za wszelką cenę stara się znaleźć wśród ludzi i jednocześnie pragnie nie rzucać się w oczy. Jest człowiekiem pełnym sprzeczności, niezdecydowanym i naiwnym. Odrobina okazanej mu dobroci skutkuje od razu niemalże psim oddaniem. Często ludzie to wykorzystują, ale mimo to Tiago do tej pory nie potrafi wyciągnąć z tego żadnych wniosków. Jego nieśmiałość zakrawa na miano chorobliwej, boi się odezwać do kogokolwiek. Jest bojaźliwy, zdarza się, że boi się nawet własnego cienia. Nienawidzi pająków, na ich widok momentalnie paraliżuje go strach, jest gotów zrobić wszystko, byleby tylko ktoś odegnał od niego czyhające niebezpieczeństwo.

Historia: Od zawsze byłem niekochany. Odkąd pamiętam. Ojciec zostawił matkę właśnie przeze mnie. Gdy tylko się okazało, że jestem chory.
Przecież to niemożliwe, prawda? On. W pełni sił, nie mógł spłodzić wybrakowanego syna. To musiała być JEJ wina. Skoro nie potrafiła dać mu zdrowego dzieciaka, to na pewno nie potrafi też utrzymać domu.
A że dziecko nie będzie miało ojca? Cóż. Trudno.
Dla niego byłem już martwy.
Obwiniała mnie za to. Trzymała mnie przy sobie tylko dlatego, że jej matka nie zgadzała się, by mnie oddać. A szkoda. Może byłbym normalny...
Jej nienawiść była ukryta. Mieszkaliśmy u babci, musiała więc udawać, że mnie kocha. A ja, młody, głupi, nie zdawałem sobie z tego sprawy. Dopiero teraz to widzę, gdy jest już za późno.
Dlatego też odrzucenie tak bardzo bolało.
Babcia umarła, gdy miałem 5 lat. Już nic mnie nie trzymało przy mojej matce. Nie ukrywała tego. Wręcz przeciwnie.
Dość szybko się mnie pozbyła. Nie rozumiałem, dlaczego.
Bolało. Bolało jak diabli. Nie potrafiłem odnaleźć się w nowej sytuacji. Porzuciła mnie jak zepsutą zabawkę czy chorego psa. Długo płakałem w nocy, tęskniąc za jej ciepłem.
Za jej złudną miłością.
Nie kontaktowała się już ze mną więcej. Na pamiątkę zostawiła mi paniczny strach przed samotnością. Z czasem zacząłem ją nienawidzić. Był okres, że nienawidziłem każdą kobietę, która tylko spróbowała się do mnie zbliżyć. Przez to krążyłem z rąk do rąk, byłem w wielu rodzinach zastępczych, żadna jednak nie przygarnęła mnie na dłużej. Z upływem dni o adoptowanie mnie starało się już coraz mniej osób. Mój los zdawał się być przesądzony. Pogodziłem się z tym. Na zawsze pozostanę w bidulu...
Nie jestem w stanie prowadzić normalnego życia.

Do braku oka już się przyzwyczaiłem. Stało się niedługo po tym, jak zamieszkałem w bidulu. Wciąż odczuwałem ból po porzuceniu, byłem trudnym dzieckiem, często się biłem. Wtedy pokłóciłem się z niewiele starszym ode mnie chłopakiem. Już nawet nie pamiętam, o co poszło.
Wbił mi kciuk w oko.
Nie czułem bólu. Szok wyparł to uczucie.
Widziałem mnóstwo krwi, swojej własnej.
Nie potrafili zatamować krwotoku krew wciąż tryskała z rany.
Straciłem przytomność.
Obudziłem się w szpitalu. Pielęgniarki chodziły koło mnie jak koło jajka, kiwały smutno głowami, litowały się nade mną. Nie rozumiałem tego, przecież wydawało mi się, że mam dwoje oczu, że nic się nie stało.
Myliłem się.

Od tamtej pory nic już nie było jak kiedyś. Musiałem się nauczyć żyć z jednym okiem. Świat był płaski, brakowało mi przestrzeni, co chwila coś przewracałem, rozbijałem, rozlewałem.
Dużo czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do tej sytuacji. Teraz jest lepiej. O wiele lepiej.

Pająków zacząłem się bać jeszcze później. Gdy już było pewne, że zostanę w bidulu. Starszaki uprzykrzały mi życie. Z początku były to niewinne żarty, podkradanie rzeczy, chowanie ich w nietypowych miejscach, szturchańce i tym podobne.
Gdy pierwszy raz podrzucili mi pająka, nie było już tak zabawnie.
To było w dzień moich urodzin.
Nie wiem, skąd oni wytrzasnęli ptasznika. Nieważne.
Ważne, że obudził mnie dotyk jego włochatych odnóży na policzku.
Wrzeszczałem jak oszalały, próbując strząsnąć z siebie to paskudztwo. A to był dopiero początek. Później już regularnie budziły mnie pająki, czasem nawet znajdowałem je w talerzu. Bałem się gdziekolwiek ruszyć, coraz gorzej sypiałem, coraz częściej na moim ciele pojawiały się siniaki. Ciemne podkowy pod oczyma praktycznie stały się moją wizytówką. Byłem wychudzony, gdyż bałem się cokolwiek wziąć do ust.
Długo nie mogłem się pozbierać. Nawet przenosiny do innego domu dziecka niewiele pomogły.
Trauma pozostała do dziś.

Dziś więc jestem kim jestem. Jednym z wielu mieszkańców Bidula, marzącego o normalnym życiu, które jednak bezpowrotnie zniknęło. Jestem dużym, naiwnym dzieckiem pragnącym jedynie odrobiny miłości, akceptacji. Pełnym kompleksów, pragnącym tylko zniknąć, nie rzucać się w oczy, a jednocześnie nie wyobrażającym sobie życia w samotności. Pełen sprzeczności i lęków.
Po prostu.

Pozostałe: Tiago nie jest kto wie jak utalentowanym dzieciakiem. Mimo to świetnie rysuje, choć najczęściej są to obrazy żywcem wyjęte z horroru. Na papier przelewa swoje lęki, obawy i marzenia. Ponadto uczy się gry na gitarze, co także całkiem nieźle mu wychodzi.
Uwielbia gotować, dużo czasu spędza w kuchni, pomagając w przygotowaniu posiłków. Jego ulubionym owocem jest jabłko, a daniem risotto z kurkami. Nie lubi słodyczy.
Od dziecka marzył, by zostać samurajem, jednakże hemofilia utrudniała mu jakąkolwiek naukę sztuk walki. Dziś chce zostać światowej sławy szefem kuchni. Mimo to wciąż mu pozostało zainteresowanie kulturą Japonii.
Jest molem książkowym, uwielbia czytać, utożsamiając się z bohaterami ucieka od swoich własnych problemów.

Awatar:
Anime/manga: Sengoku Basara



Underland~


Imię i nazwisko: Domenic Astaroth
Przezwisko: Lust
Płeć: Mężczyzna
Data urodzenia: 12.03.1990
Schorzenia/fobie/choroby: Brak prawego oka.

Wygląd: Domenic jest zupełnym przeciwieństwem Tiago. Jest spełnieniem jego najskrytszych pragnień. Jest wysoki, mierzy całe 193 centymetry i waży nieco ponad 100 kilogramów. Cała jego masę stanowią jednak mięśnie, które, jak wiadomo, są cięższe od tłuszczu. Lust bowiem przywiązuje wagę do swojego wyglądu i regularnie ćwiczy, utrzymując sylwetkę w nienagannym stanie. Ćwiczenia te przekładają się także na jego formę, jest bowiem szybki, zwinny i, rzecz jasna, silny.
Domenic jest barwną postacią, również jego wygląd ma więcej kolorów niż wygląd Tiago. Płomieniście rude włosy sięgające za ramiona najczęściej nosi rozpuszczone, opadające na oczy, lub zaczesane do tyłu. Grzywka lekko przysłania czarną opaskę na prawym oku. Zdrowe oko jest jadowicie zielone. Na nosie można zauważyć delikatne piegi, nadające odrobinę zadziorności jego brzoskwiniowej cerze.
Jego ubiór bywa równie ekstrawagancki jak i osobowość Domenica. Bywa, że włoży elegancki garnitur, a następnego dnia chodzi w rozciągniętym dresie. Wszystko bowiem zależy od nastroju chłopaka.

Charakter: Nie tylko wyglądem Domenic różni się od Tiago. Również z charakteru jest niemalże zupełnym jego przeciwieństwem. Jest pewny siebie, otwarty, czasem trochę cyniczny. Z jego twarzy niemalże nigdy nie znika pewny, nieco cwaniacki uśmiech. Zdecydowanie można powiedzieć, że jest przebojowy, nie ma problemu z nawiązywaniem nowych znajomości, szczególnie z kobietami. Wystarczy jedno słowo wypowiedziane jego zmysłowym, niskim głosem, by niejedną cnotliwą panienkę zwieść na drogę grzechu z rudowłosym nieznajomym. Mimo tego Domenic nie bawi się kobietami, nie daje im złudnych nadziei na długi i szczęśliwy związek. Nie potrafi się angażować w związek dłużej niż dwa tygodnie. Nienawidzi uczucia skrępowania. Można pokusić się o stwierdzenie, ze jest niedojrzałym, jednak tylko emocjonalnie. Po prostu wychodzi z założenia, że młodość ma swoje prawa i zdecydowanie musi się wyszumieć.  

Umiejętność: Mocą Domenica są trzy pary skrzydeł wyrastające z jego ramion i upadabniające go tym samym do serafina. Każda z tych par ma inną umiejętnośc.

Pierwsza para- Służy ona do latania, dzięki czemu Domenic może z łatwoscią pokonywac dośc spore odległości. Jednakże tylko wtedy, gdy leci sam. Gdy kogoś transportuje, szybkośc lotu i jego zasięg spada, z czego wniosek, że oba te parametry są uwarunkowane „wagą” Domenica.  

Druga para- Służy jako tarcza. Potrafi ona powstrzymać/odbić około 85% ataków, zarówno magicznych, jak i tych zadawanych bronią palną czy białą. Skrzydła te mogą powiększyć się na tyle, by zasłonić całą postać Lusta, tracą wtedy jednak na swojej wytrzymałości, pochłaniając zaledwie 70% ataków.

Trzecia para- Dzięki niej Domenic może wytworzyć dość mocny pęd powietrza, który, porywając ze sobą drobinki piasku/kurzy/czegokolwiek innego, może dotkliwie zranić przeciwnika. Sam podmuch powietrza potrafi nawet zwalić z nóg. Można go użyć raz na dwa posty. Dodatkowo pióra tych skrzydeł są mocniejsze i ostrzejsze niż normalne upierzenie, tak więc mogą śmiało służyć za noże czy sztylety.

Przemiana trwa przez 6 postów, na kolejną trzeba czekać postów 10.

Pozostałe: Na początku trzeba zaznaczyć, że jest naprawdę nałogowym palaczem. Niejedna próbowała już z tym walczyć, niestety, bezskutecznie. Gdy nie pali przez dłuższy czas robi się nie do zniesienia, jest arogancki, złośliwy, no, po prostu wściekły.
Jest strasznym łakomczuchem, uwielbia jeść, a naprawdę szczególną miłością darzy wszelakiej maści słodycze.
Biegle opanował władanie bronią białą.

Awatar:
Anime/manga: DOGS: Bullets & Carnage
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cheshire Cat
Admin
avatar

Liczba postów : 76
Wiek : 104
Skąd : Underland

PisanieTemat: Re: Tiago Bleicur melduje się na pokładzie~   Wto Sie 27, 2013 5:18 pm

Nie mam nic do zarzucenia. Akceptuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://underland.forumpolish.com
 
Tiago Bleicur melduje się na pokładzie~
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Karty postaci-
Skocz do: